You are currently viewing O winie

O winie

Ale nie takim do picia 😉

O poczuciu winy.

Nasze układy nerwowe działają na tych samych mechanizmach, co układy nerwowe wszystkich innych żywych istot na tej planecie.

Na strachu i na popędzie.

U zwierząt ten podział jest dość prosty.

U ludzi sprawa się komplikuje, bo strach przybiera również formę społeczną.

I właśnie tutaj rodzą się takie emocje jak wstyd i poczucie winy.

Nie można czuć wstydu ani winy bez kontekstu relacyjnego.

Co ciekawe, nasz mózg nie rozróżnia, czy druga osoba naprawdę stoi przed nami, czy tylko o niej myślimy. Wystarczy wyobrazić sobie czyjąś twarz, przypomnieć sobie rozmowę albo przewinienie, a układ nerwowy reaguje tak, jakby ta relacja właśnie się wydarzała.

Dlatego ból winy i wstydu potrafi być tak realny.

To nadal strach.

Tyle że ubrany w relację.

Jest jednak między nimi ważna różnica.

Wstyd pyta:

„Co jest ze mną nie tak?”

Kwestionuje nasze istnienie, wartość i tożsamość.

Poczucie winy pyta natomiast:

„Co zrobiłam nie tak?”
albo
„Co mogłem zrobić inaczej?”

I właśnie dlatego chciałabym dziś zdjąć z poczucia winy trochę odium.

Bardzo często słyszę, że poczucie winy jest czymś złym, czymś, czego należy się pozbyć.

Ja patrzę na nie inaczej.

Nie uważam, że dobrze jest żyć w poczuciu winy.

Uważam natomiast, że poczucie winy jest wiadomością.

Informacją.

Zaproszeniem do zatrzymania się.

Bo jeśli pozwolę sobie naprawdę poczuć ból, który ono przynosi, a jednocześnie wejdę w rolę uważnego obserwatora siebie i zadam sobie pytanie:

„W jaki sposób moje działanie przyczyniło się do tego bólu?”

albo

„Na co to poczucie winy próbuje zwrócić moją uwagę?”

…to nagle pojawia się przestrzeń.

Przestrzeń na zmianę.

Bo po drugiej stronie dobrze przeżytego poczucia winy nie stoi kara.

Stoi odpowiedzialność.

Lubię myśleć o odpowiedzialności jak o świetlistej siostrze winy – one stoją na tej samej linii, tylko po przeciwnych stronach. 

Bardzo lubię też rozumieć odpowiedzialność dosłownie.

Jako zdolność do odpowiedzi.

Do stworzenia adekwatnej odpowiedzi na to, co się wydarzyło.

Na ból, do którego się przyczyniłam.

Na ból, który pojawił się w relacji.

Na własne zachowanie.

I właśnie tutaj poczucie winy przestaje być więzieniem.

Staje się drogowskazem.

Bo nie woła:

“Jesteś zła.”

Woła:

“Zobacz. Tutaj możesz coś naprawić. Tutaj możesz wzrosnąć. Tutaj możesz odpowiedzieć dojrzalej.”

I chyba właśnie dlatego przestałam bać się własnego poczucia winy.

Słucham go.

Bo bardzo często prowadzi mnie do miejsc, w których mogę bardziej zaopiekować się sobą, drugim człowiekiem i relacją.

Jeśli czujesz, że podobne mechanizmy pojawiają się również w Twoim życiu i chcesz nauczyć się pracować z emocjami w sposób głęboki, a jednocześnie praktyczny, zapraszam Cię na konsultację:

https://calendly.com/sabina_wolter_trp/spotkanie

Czasem jedna rozmowa wystarczy, żeby emocja przestała być ciężarem i stała się drogowskazem.

Z miłością,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.