You are currently viewing Kiedyś mój były partner…

Kiedyś mój były partner…

Kiedyś mój były partner był w jakimś Tesco, czy innym Obi, stał w kolejce i podsłuchał, jak dwie dziołchy sobie ćwierkały. Ponoć jedna zwierzała się drugiej, że zrobiła loda swojemu partnerowi i opowiadała, jak bardzo się z tym męczyła, bo nie do końca czaiła, co i jak, ale niestrudzenie trwała i robiła swoje. No i ponoć na koniec napiła się wody, po czym spytała się go, czy też chce, podając mu butelkę, na co on odpowiedział: “ej co ty, nie jestem gejem!”
<KURTYNA>
 
No i takąż oto anegdotą chcę teraz zaprosić do refleksji nad największym kosmicznym żartem, jaki bóstwa, bogi, bogowie, bóg, bogini, czy inne jakieś siły wyższe sobie zrobiły. A tym żartem jest to, że największe źródło męskiej rozkoszy, wszechogarniającej, na całe życie dostępnej, pozwalającej na spazmy o!gazmów trwające godzinami i bez wyrzutu prolaktyny (no sleeping effect after!), no to te bóstwa umieściły w… pupie męskiej.

TADAAA!!!

Bo prawdziwe centrum orgazmiczności mężczyzny, najbardziej rozkoszna strefa, miejsce, w którym doświadczyć można orgazmu bez wytrysku, fali przez całe ciało, długiej ekstazy, stanu mistycznego i energetycznego uniesienia – znajduje się wewnątrz.
W gruczole prostaty.
W punkcie P. Takim męskim punkcie G.

A punkt ten, Kochany Mężczyzno (lub Kochająca Mężczyznę Kobieto), znajduje się… w odbycie.
I właśnie tu wielu zaciska pośladki – dosłownie i w przenośni.

To jedno z największych kulturowych zakłamań:
– że jeśli coś/ktoś dotyka „tam”, to traci się męskość.
– że rozkosz w odbycie jest „niemęska”.
– że to wstydliwe.
– że to „zboczone”.

W ogóle najśmieszniejsze jest to, że jeśli kobieta chce tak partnera pieścić, to on się boi, że jest gejem, albo ona go za takiego ma. Trochę to dziwne, jeśli brać pod uwagę, że jest to para o płciach przeciwnych, no nie?

Świątynia Męskości

A przecież starożytne praktyki Taoistyczne traktowały prostatę jako Świątynię Męskości.
To tu kumuluje się energia seksualna.
To tu można doświadczyć energii kundalini w męskim ciele.
To tu – bez konieczności wytrysku – mężczyzna może eksplodować… i pozostać w energii życia.
Mądrzy mężczyźni Tao uzdrawiali prostatę przez jej MASAŻ.
Zachowywali potencję i siłę życiową.
I nigdy nie nazywali tego „niemęskim”.
Bo to było potężne.

Więc pytam dziś, Kochany Mężczyzno: czy odmawiasz sobie największej przyjemności… tylko dlatego, że ktoś kiedyś powiedział, że to „niemęskie”?
Czy wolisz „trzymać fason” – czy doświadczyć, co znaczy rozkosz, która nie ma końca?
Czy jesteś gotowy wyjść poza kulturowy wstyd i poznać swój punkt G (God-like)?

Bo ja, jako Kobieta, która kocha mężczyzn i ich ciała – mówię: to jest Twoje.
To jest piękne.
To jest potężne.
I jeśli kiedyś pozwolisz, żeby ktoś (lub Ty sam) zbliżył się do tej bramy – to może się już nic w Tobie nie „spiąć”. Rozlejesz się w sobie, zobaczysz i poczujesz, jak to jest doświadczyć siebie takim, jakimi doświadczają się świadome siebie i swojej multiorgazmiczności osoby, które pozwoliły sobie zostawić zasady wbite do głów zachodniego świata i przyjąć nowe, świeższe spojrzenie.
Doświadczysz czegoś niesamowitego.

Mój przyjaciel, Greg, powiedział kiedyś...

Mój przyjaciel, Greg, powiedział kiedyś, że miliony gejów na planecie nie mogą przecież trzymać jakiegoś dziwnego spisku i kłamać na ten temat. To, co tak strasznie usztywnia mężczyzn, to ten absurdalny lęk przed byciem posądzonym o homoseksualność, jeśli się lubi pieszczoty prostaty, ale wówczas to przecież tak bardzo zamyka na niesamowity wachlarz doświadczeń erotycznych… Kim Anami mawia: “who would have guessed you can find God up in your ass? I did!” (kto by pomyślał, że możesz znaleźć boga w tyłku? JA!).

Jeśli temat Cię woła, choć wstyd się przyznać, to jest ok. Pobądź sobie z tym. Pogadaj o tym, ośmiel się. Naprawdę wielu mężczyzn milczy do czasu aż jeden odważny podejmie temat. Jeśli jesteś kobietą i nie wiesz, jak poruszyć ten temat z partnerem, to może Wam pomogą genialne w swoim przekazie książki Mantaka Chia “Mężczyzna multiorgazmiczny” i “Kobieta multiorgazmiczna”. Sama lektura czasem potrafi trochę zmienić mindset. Z czułością, bez wstydu, bez tabu.
Bo rozkosz nie zna wstydu.
Rozkosz zna tylko PRAWDĘ.

Z miłością i uśmiechem 😉
Sabina

Ten post ma jeden komentarz

  1. Miłosz

    Wspaniałe słowa, szkoda, że w naszej kulturze to temat tabu… A poza tym jest mało informacji na temat tego gdzie i jak osiągać takie piękne ekstazy…

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.