You are currently viewing Seks bywa naprawdę, naprawdę cringe’owy czasami i dziwny (…i to jest jego największa siła!)

Seks bywa naprawdę, naprawdę cringe’owy czasami i dziwny (…i to jest jego największa siła!)

Cześć Kochani,
 
ostatnio na moim kanale YouTube podzieliłam się z Wami czymś, co wielu uważa za tabu, a co ja nazywam „pokraczną prawdą o seksie”. Oto on: https://youtu.be/yHIObQXfCmc 
Reakcja na ten film przerosła moje oczekiwania! Widzę, że te treści poruszają jakąś strunę, która długo była uwięziona może pod warstwą oczekiwań, może zawodu, może niewiedzy.

Dlaczego tak bardzo boimy się tej „pokraczności”?

Hollywood i pornografia zrobiły nam wielkie „kuku” w głowie. Wszczepiły nam obraz, że bliskość musi być zawsze płynna, estetyczna i zakończona jednoczesnym orgazmem. Z Hollywood to to, że oni zawsze żyją długo i szczęśliwie, że to się jakoś “samo dzieje”, że jest porywcze, spontaniczne i płynne. A pornografia dopowiada to, co Hollywood elegancko wycofuje z kamery.
Sęk w tym: oba to są tylko wycinki rzeczywistości i to w kontekście samego obrazu i dźwięku. Czucia, to tutaj NIE MA.
A jeśli nie jest tak płynnie, spontanicznie, ekscytująco, porywczo i entuzjastycznie? Cóż… powiem z własnej perspektywy: zaczyna się „oglądać siebie od środka”. Zamiast czuć partnera i siebie, włącza się analiza, sprawdzanie w głowie:
  • „Czy mój brzuch nie wystaje?”
  • „Czy on myśli, że jestem sexy?”
  • „Czy to, co robię, jest wystarczająco dobre?”.
To jest moment, w którym performance zabija kontakt. Stajemy się funkcją i rolą, zamiast być naczyniem, przez które przepływa czysta energia.

A może by tak zmienić te narracje?

Może jest inna prawda na dziś? Co, gdyby przyjąć, że dobry seks nie zaczyna się od płynności, a od tolerancji na niezręczność?
W moim 10-letnim związku też wciąż miewamy momenty dystansu, kiedy powrót do intymności bywa dziwny, sztywny, a nawet „cringe’owy”. Życie życiuje i czasem w rzyć klepnie i wtedy priorytety są gdzieś indziej, ale wracamy do siebie i po prostu wiemy, NO WIEMY, że będzie początkowo ciut dziwnie. Ale właśnie ta zgoda na bycie nieidealną, na śmiech w „niewłaściwym” momencie czy na chwilę ciszy, gdy nie wiemy, co zrobić, jest bramą do prawdziwej autentyczności.
Kiedy przestajemy grać „seksowną wersję siebie”, stajemy się żywymi ludźmi. A tylko żywy człowiek może poczuć rozkosz, która niesie przez całe dni.

Komunikacja to lubrykacja 😉

Jeśli w gardle pojawia się „gula”, gdy masz nazwać swoje potrzeby i pragnienia i zamykasz swoje wargi na wypowiedzenie tego, to Twoje ciało (inne wargi…) również się zamknie. Twoja yoni potrzebuje Twojej prawdy, by stać się soczystą i radosną. Mało tego: ona WIE, czego chce, jeśli naprawdę się w nią wsłuchać i dać jej mówić. Serio!
Wiem, że puszczenie kontroli nie jest łatwe. Wiele z nas nosi w systemach nerwowych masę wpisanego strachu. Ale… kontrola to tylko parodia poczucia bezpieczeństwa.
Jeśli czujesz, że „analizujesz” zamiast czuć…to zapraszam Cię na bezpłatną konsultację 1:1. To bezpieczna przestrzeń, w której przyjrzymy się temu, co stoi na przeszkodzie między Tobą a Twoją wersją, która idzie przez życie tanecznym, soczystym krokiem.
Nie trzeba być perfekcyjną… Pozwól sobie na początek być po prostu w  miejscu poznawania siebie i łapania kontaktu ze sobą.
Reszta naprawdę przyjdzie wraz z coraz głębszym rozpoznawaniem siebie.
Życzę Ci mniamuśności, soczystości i odwagi do bycia sobą… w całej Twojej unikalnej dziwności 😉
Do usłyszenia,
Sabina 

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.