You are currently viewing Jeśli ojciec nie pomoże córce się oddzielić…

Jeśli ojciec nie pomoże córce się oddzielić…

„Jeśli ojciec nie pomoże córce się oddzielić, może ona na zawsze pozostać w domu matki albo błąkać się przez życie z dziurą w sercu, którą ciągle próbuje zapełnić.” — Marion Woodman

Mężczyznami, jedzeniem, pracą, osiągnięciami, duchowymi poszukiwaniami. Wszystkim, tylko nie sobą samą.

Animus (wewnętrzna męskość) jest często zniekształcony. Nieobecny, sztywny lub karzący. Bez zdrowej funkcji ojca, córka może czuć się pozbawiona kierunku.

Albo gorzej: kierowana przez wewnętrznego krytyka, którego myli z prawdą.

Gdy ojciec jest nieobecny, miłość staje się dystansem. A ten dystans staje się wzorcem, który psychika powtarza.

Nie dlatego, że chce — ale dlatego, że rana przypomina DOM.

Nieobecny ojciec zostawia więcej niż ciszę.

Zostawia zniekształcenie w architekturze duszy. Pęknięcie tam, gdzie powinno być oparcie. A córka staje się architektką własnego uwięzienia.

W psychologii jungowskiej archetyp ojca oferuje strukturę, opiekę i kierunek. To nie człowiek sam w sobie, lecz wewnętrzna funkcja, która mówi: “idź, możesz, jesteś widziana, Twoja przyszłość czeka”. Kiedy ta funkcja jest nieobecna lub zniekształcona, „ja” nie może się oddzielić.

Pozostaje splątane, rozbite i głodne.

W baśniach ojciec często jest bierny, nieobecny lub zdradzający. Nie chroni. Nie jest świadkiem. Dziś widzę wyraźniej te przekazy w kulturze… Ojciec oddaje córkę, jej życie w zamian za jakąś korzyść, albo znika całkowicie. Zostawiając ją, by sama weszła do lasu. Bez błogosławieństwa, bez lustra, bez dojrzałości.

Ojciec Pięknej oddaje ją. Ojciec Kopciuszka milczy, gdy ona znika. Ojciec Śnieżki w ogóle gdzieś się ulatnia i poddaje się pod wolę Złej Królowej. Psyche zostaje porzucona na górskim szczycie.

No i potem te księżniczki są ratowane – a jakże – przez Księcia, który jest tym Tatą, jakiego brakło. I w momencie odnalezienia piękności bajka się kończy. A wierzcie mi – wtedy dopiero zaczyna się dramat, bo zaczynają wyłazić braki i traumy.

Clarissa Pinkola Estés pisze o kobiecie, która nigdy nie została zaproszona do swojej własnej dzikości. Nie dlatego, że jej w niej nie było, ale dlatego, że nikt nie powiedział: “biegnij. Ryzykuj. Należysz do siebie!”

Bez funkcji ojca, INSTYNKT staje się CHAOSEM.

Analityczka jungowska Susan E. Schwartz nazywa ten dynamizm „głodem ojca” — psychicznym pragnieniem uznania, ochrony i kierunku. Bez wewnętrznej struktury to pragnienie projektuje się na mężczyzn, którzy nie potrafią zostać. Na autorytet, który nie widzi. Psychika zaczyna szukać wszędzie brakującej funkcji — głosu, który nazywa, obecności, która zostaje.

Objawy pojawiają się tam, gdzie struktura zawiodła:

lękowe przywiązanie.

Perfekcjonizm. Załamanie.

Duchowe przepracowanie.

Erotyczne zagubienie, kupczenie, lub/i kontrola.

Dusza próbuje wysłać sygnał w miejsce, którego „ja” nie umie nazwać.

Gdy przebudowany jest wewnętrzny ojciec, psychika może wreszcie odpocząć. Bo nie ma tak, że on “wraca”, to jest konstrukt konieczny do rozebrania na kawałki i części tych kawałków trzeba powiedzieć: “do widzenia”, a części użyć do budowy nowego, wspierającego obrazu.

I wtedy… Granice się utrzymują. Wybory stają się jasne. Wewnętrzna dzikość przestaje być zagrożeniem, staje się bramą.

Córka nie czeka już przy bramie. Otwiera ją. I wraca do domu – do siebie.

Uzdrowienie nie polega na odnalezieniu ojca.

Chodzi o odzyskanie funkcji. Zbudowanie wewnętrznego ojca, który mówi: “widzę Cię. Nie odejdę. Jesteś swoją własną. Wspieram, towarzyszę, chronię, inspiruję i otulam”.

I o tym właśnie był specjalny warsztat dotyczący rany ojcowskiej, jaki poprowadziłam 17 czerwca. Zapraszam do zakupu nagrania z tego procesu.

Link odnajdziesz tutaj: https://sabinawolter.pl/kursy/z-ojca-poprzez-tate-do-siebie/

Z miłością,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.