You are currently viewing Weekend ostatni płynął mi leniwie

Weekend ostatni płynął mi leniwie

W najprostszych, najczulszych przyjemnościach z Ukochanym.
Wspólne jedzonka, rozmowy, żarty, flirt, śmianie się i głupawki.
Seks. O, parę razy.
Śmiech, książki (on czyta “Conana Barbarzyńcę”, ja znów “Porządki Miłości”).
Film przy kuble lodów, bo teraz jest ten czas w roku, że na słodkie sobie pozwolę raz w tygodniu.
I spanie w jego ramionach, bo tu jest moja baza 🙂

Tak proste rzeczy

I wiem, że Sabina sprzed dekady nie mogłaby w to uwierzyć.
Sabina-10 miała zaburzoną relację z jedzeniem, z ciałem, z przyjemnością.
Bulimia, ortoreksja, środki przeczyszczające, amfetamina (żeby nie jeść), głód, potem obżeranie się, próby wywoływania wymiotów i kara w postaci wykańczających, 2-3 godzinnych treningów.
Ciało się buntowało, zaczynało puchnąć, miesiączka ustąpiła, hormony wariowały, a ona chciała „zmieścić się” w 40 kg i płakała ważąc się co kilka godzin i widząc 6 z przodu.
Jak nie wychodziło – wchodziły żyletki. Dla ulgi. Dla kontroli.

Te blizny będę nosić na skórze do końca życia.

Ona, ta Sabina-10, gardziła czymś takim co mam teraz. I ona dziś pewnie by zapytała:

“Jak można jeść z kimś? Przecież to wstyd. Kobieta nie powinna jeść!”
“Jak można cieszyć się seksem? Jak można kochać się godzinami? To przecież niemoralne. Obrzydliwe. Niebezpieczne. Zwierzęce, upadlające.”

“Jak można śmiać się z fałdek, pozwalać je miętosić i… lubić to?! Brzuch ma być płaski, gdy się siedzi zgiętą!”

Sabina-10 chciała być idealna.

Wysoka jakość, nienaganny wygląd, silna, skupiona, ogarnięta.
W dzień perfekcyjna, w nocy się wypłacze, lub otępi winem i skrętami.
I ona by się dziś dziwiła.

“Jak możesz po prostu NIC nie robić i czuć się dobrze? Jak możesz mówić, że jesteś kochana? Miłość jest dla słabych!”

I wiesz co?

Ja już się jej nie wstydzę.

Doceniam tę drogę.
Z wnętrza tej wersji mnie, która nie znała czułości, narodziła się ta dzisiejsza – która zna smak prostoty.

To był wynik lat terapii, wreszcie wejścia w Tantrę, która jest tak radykalnie o Miłości i akceptacji, że nic innego obecnie na świecie, nie oferuje dla mnie tak wiele. Terapia Ultimate.

Bo prostota jest mądrością.
Przyjemność nie wymaga usprawiedliwienia.
A miłość – jest dla odważnych.

I tak. Hejt, który czasem dostaję dziś, to nic w porównaniu z tym, jaki potrafiłam kierować sama do siebie. To naprawdę mnie nie rusza. To nawet nie dotyka tego, co sama sobie powtarzałam o sobie.

Moja codzienność płynie w przyjemności.
Bez wyczynów. Bez napinki.
Z ciałem, które nie musi już niczego udowadniać.

Życzę Ci takiej samej. Po Twojemu. ♥️

Z miłością,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.