A teraz list do Mężczyzn. Ten jest dla Was Kochani!
Jeśli macie przy sobie Kobietę, to ona za nic w świecie NIE chce, żebyście byli miłymi facetami, którzy chcą spełniać jej zachcianki.
Ona chce, żebyś był przy sobie, spełniał sam siebie, czuł się ze sobą najlepiej i… kompletnie jej nie potrzebował, bo masz już siebie.
Bo jak kogoś potrzebujesz, to go wcale nie wybierasz, a ta osoba czuje się drenowana. Paradoksalnie, co widzę w procesach z Mężczyznami, generuje to ogromne konflikty i niezrozumienie. Bo przecież oni się tak starają, tyle poświęcają, tyrają po 16h na dobę! Ale… czy naprawdę to jest dla niej, dla tej kobiety, dla rodziny…?
W moich procesach wychodzi inna, bardzo brzydka prawda:
NIE.
Nigdy nie chodziło o nią, to nie było dla niej.
To było dla aprobaty i zauważenia przez Mamę. Tę pierwszą kobietę, jaką mieliście przy sobie, ten wzór, jaki dostaliście i rolę, jaką przy niej spełnialiście. Ten wzór projektujecie na swoje partnerki, które… wkurwione i zawiedzione, tylko narzekają, zamiast Was doceniać!
A może one mają tu trochę racji, co? Może warto na chwilę poddać się autorefleksji i spytać się: czy ja w ogóle pytam ją o jej autentyczne spojrzenie na mnie? Czy ja wiem, jak ona mnie widzi, czy raczej myślę, że wiem, jak ona mnie widzi? Czy ja jestem zajęty tym, co jest wartościowe, czy jestem zajęty byciem umęczonym – tak, jak przy mamie trzeba było być ratownikiem i bohaterem…?
Jak my, kobiety, czujemy, że nas potrzebujecie, to…
…to nie jesteśmy już Kobietami. Jesteśmy Waszymi Mamami.
Do cholery jasnej, to nie jest rola, na jaką się piszemy!
Jakie to jest: wiedzieć, że do seksu z nią, tak naprawdę zapraszasz energetycznie i emocjonalnie swoją matkę? Jakie to jest odczucie, gdy zdajesz sobie sprawę, że w pryzmacie wypartych emocji, właśnie pukasz mamę?
Bez kitu, to zdanie jest mocne, ale ma budzić wstręt, bo to przynajmniej ciut otrzeźwia i zmusza do refleksji.
Kobieta (nie dziewczynka i nie mama) jest dla siebie Ojcem i Matką i wie, że tym samym możesz być Ty dla siebie. A wtedy jesteśmy sobie równi. I możemy być Kochankami, Kobietą i Mężczyzną.
W procesach, jakie prowadzę, widać, jak głęboko zakorzenione są pierwsze wzorce. Kiedy mężczyzna odrzuca ojca, odrzuca również męskość, którą ten reprezentuje. W efekcie, w relacjach z kobietami, nie jest partnerem, lecz synem szukającym akceptacji i przewodnictwa. To odrzucenie ojca często wynika z obserwacji, jak matka traktowała ojca – czy go szanowała, czy nie. Wiele z Was nosi w sobie rany, gdy Wasze Mamy albo nie szanowały Waszego Taty, albo nie były szanowane przez niego. Obiecaliście sobie: nie będę jak mój stary. A w efekcie o byciu mężczyzną próbowaliście uczyć się przez pryzmat tego, czego chce, lub nie chce ta pierwsza kobieta w Waszym życiu (Mama), a później partnerka.
Męskości nie uczcie się od kobiecości
Kobiecość ma męskość inspirować, nie ją wzbudzać. Męskości uczcie się od Mężczyzn. Odszukajcie w sobie tę siłę, której brakowało w Waszych relacjach z ojcami. Odkryjcie, że odrzucenie ojca było odrzuceniem Waszej własnej mocy i sprawczości. Dopiero gdy zaakceptujecie swojego ojca i przyjmiecie jego miejsce w Waszym życiu, możecie naprawdę stanąć w pełni jako Mężczyźni.
I tu pytam Was: gdzie są Wasi przyjaciele? Jaki czas z nimi spędzacie? Czy macie w ogóle przyjaciół, czy wszystko poświęcacie partnerce i rodzinie, które i tak Was za to nie widzą i nie szanują? Jak kierujecie swoim rozwojem? Czy jesteście świadomi swoich granic? Czy czujecie je w ogóle…? Bert Hellinger mówi, że każdy człowiek potrzebuje wsparcia swojego systemu, a dla mężczyzny oznacza to również wsparcie innych mężczyzn. Gdy nie macie wokół siebie męskiego kręgu, tracicie część swojej tożsamości.
Droga do męskości
Droga do Męskości wiedzie – niestety – przez te jakości, jakie odrzuciliście obiecując sobie ‘ja, jak mój stary, to nie będę, never ever’. Bo z odrzuceniem tego pierwszego mężczyzny, odrzuciliście swoją siłę, agresję, sprawczość, wolność, kreatywność. Innymi słowy: cały ten potencjał, jaki był w tacie, ale jakiego nie dojrzeliście, bo Mama na to nie pozwoliła, albo Taty w ogóle nie było, żeby to pokazał.
Ale teraz możecie. Tyle, że Męskość w sobie, inicjujcie przy Mężczyznach. Kobieta Was tego nie nauczy. Ona to zauważy, uszanuje, obejmie czcią i doceni… i z pulsującą wilgocią: głęboko przyjmie. Męskość w relacji z kobietą to nie jest rola, którą się wypełnia przez spełnianie jej oczekiwań. To jest bycie pełnym, silnym i niezależnym. To jest odnalezienie siebie w tej sile, która może stanąć obok Kobiety, nie szukając w niej matczynego oparcia, lecz inspiracji do wspólnego, twórczego życia.
Mężczyźni, bądźcie świadomi swoich granic, swoich potrzeb i swojej siły. Uczcie się męskości od Mężczyzn. Odkryjcie na nowo swoją moc, swoją agresję, swoją kreatywność. Wtedy możecie stanąć jako równi partnerzy dla swoich Kobiet, a nie ich synowie. Tylko wtedy możecie być Kochankami, Kobietą i Mężczyzną, którzy wspólnie tworzą coś pięknego, pełnego miłości i wzajemnego szacunku.
Całusy,
Sabina