Najbardziej ograniczające, a dla mnie wówczas niezauważalne, były pułapki ogólników myślowych. Cokolwiek, co sprowadzone było do generalizacji rodzaju “kobietom jest trudniej przeżywać orgazmy”, “mężczyznom przyzwala się na zdrady”, “kobieta robi karierę, gdy jej bluzka robi się ciasna, a kończy, gdy spódnica robi się ciasna”… Czaicie, te groszki mądrości, które powtarza się przy wódce, albo celuje jako mądrości teoretycznego obserwowania zachowań społecznych.
Te są zaiste najgorsze.
Dlaczego? Bo one wcale ogółu nie opisują, ale indywidualne przeświadczenie o kolektywnym doświadczeniu.