You are currently viewing Chcieli mi “fałdki” wygładzać… Dobre sobie!

Chcieli mi “fałdki” wygładzać… Dobre sobie!

Na zdjęciu do listu siedzi sobie jakaś laska
w bieliźnie na czerwonym tle.
Jakościowo – mogłoby być to zdjęcie lepsze, widać, że to jakimś smartfonem chyba robione było.

To, co jest najbardziej “nie tak” jest tym, co właśnie jest SUPER w tym zdjęciu.

Historia tego zdjęcia jest ciekawa

Pojechawszy na sesję fotograficzną, którą zamówiłam sobie u osoby zajmującej się profesjonalną fotografią, polecaną mi przez moją dobrą znajomą, przekonałam się tam, że… nie jestem w pełni akceptowalna.

To było mega dziwne dla mnie… Całkiem dobrze adaptuję się do głupawego hejtu w internetach (szczególnie na YT i na Tik Toku) i do zarówno tych finezyjnie wymyślnych, jak i brutalnie wulgarnych komentarzy na mój temat, ale tu spotkało mnie coś znacznie bardziej subtelnego.

I przez to, że tak subtelnego: NIEBEZPIECZNEGO w swojej naturze. Nie względem mnie. Względem kobiecego ciała w ogóle.

Widzisz, powiedziałam tej osobie, czego oczekuję od sesji

“Chcę zdjęcia, które będę załączać do moich treści, jakie są o kobiecości, seksie, akceptacji ciała, emocjach wokół relacji i seksu we dwoje oraz intymności pomiędzy ludźmi”, powiedziałam. “Ok, tak zrobimy”, słyszę.

Pozuję i słyszę “trochę bardziej wypnij pupę, chcesz być seksowna”.
Staram się więc i tak się wyginam, pozuję jak umiem. Słyszę afirmujące “super, robisz to świetnie, to będą zdjęcia!”.
Zadowolona robię, jak mnie ta osoba instruuje. Słyszę “wypnij trochę piersi do przodu, unieś się bardziej, żebyś wydawała się wyższa”. Ok, staram się i ponownie słyszę afirmujące frazy.

Coś mi zaczęło świergotać w brzuchu…

ale postanowiłam się tylko temu poprzyglądać, jeszcze nic nie robić.

Osoba pyta mnie znad obiektywu, czy jest jakaś poza, na jakiej mi zależy. Teraz się autentycznie cieszę! “Chcę sobie tak po prostu siedzieć, tak wiesz, po turecku, z brzuszkiem na wierzchu, totalnie swobodnie, pewna swojego ciała“. Słyszę ponownie ten afirmacyjny ton i już jestem nakręcona – jeszcze nic nie zrobiłam, a już jest pochwała!

Siadam więc i przyjmuję pozę, totalnie na luzie.
Pozę na zdjęciu załączonym.

Słyszę westchnienia, wyczuwam lekkie zakłopotanie…
W pewnej chwili słyszę:
– A możesz tak trochę inaczej, może trochę podciągnij udo, może wygnij plecy?
– Ale mi zależy właśnie na tym, żeby to było takie wiesz, codzienne, bez takiego animuszu.
– Ja wiem, ale nie chowaj się w takich pozach, jesteś piękna.

I wtedy to odczucie w brzuchu mnie uderzyło mocno.

Kolejna, bardzo nieuświadomiona i nieoczekiwana akcja pod tytułem: “jesteś cała akceptowana, ale z wyjątkiem XYZ”.

Próbuję negocjacji

– Tylko wiesz, ja prowadzę procesy, których celem jest między innymi akceptowanie swojego ciała. Ja nie potrzebuję być HOT & SEXY, a to jest zmora kobiet dzisiaj. Mój kontent ma też pokazywać kobiecość z innej strony, niż kulturowo “sexy”: bezbronnej, głupiutkiej, niewinnej, uczącej się siebie i przede wszystkim: dobrze się z tym czującej.
– Aaaa rozumiem! Możemy zrobić to w takiej konwencji takiej słodkiej lolity, nie ma problemu.

I wtedy czuję, jak się gotuję...

Ta osoba pokazała coś, co jest tak głęboko w tym świecie i w ludziach na nim żyjących, że nawet nie dostrzegała tego, co robi.

– Ale ja nie chcę być żadną lolitą. Ja mam prawie 4 dychy na karku, poza tym: to nie ja – zaczęłam tłumaczyć ściszonym tonem. Zdając sobie sprawę, jak ściszam głos zaczynam czuć jednocześnie smutek. Dlaczego? Bo znowu prawie wzięło nade mną kontrolę to, co większość mojego życia za mnie decydowało i, kolektywnie, wciąż decyduje za większość od dawna dorosłych już kobiet: uwarunkowanie, by być dobrą, miłą i nie przysparzać problemów.

Wściekłam się na to

Smutek dostał teraz świadka, który mu pomoże i kontynuowałam, teraz już pewniejszym i spokojnym tonem:
– Słuchaj, rozumiem, że możesz mieć swoją wizję na tę sesję, ale ona musi zawierać się w mojej wizji, a nie odwrotnie. Dlatego wolę jednak, żeby to było tak, jak ja tego oczekuję. Za to właśnie chcę Ci zapłacić i to w niczym nie kwestionuje Twoich umiejętności wydobywania piękna z obiektów na Twoich zdjęciach. Po prostu chciałabym, by ta sesja była bardziej pod to, co ze mną jest zgodne i widoczne fałdki na brzuchu są ze mną zgodne.

I tu nastąpił gwóźdź programu...

Ta osoba mówi:
– Ok, nie ma sprawy. Najwyżej przy obróbce je trochę wygładzimy.

To nie było złośliwe. To nie było wycelowane we mnie. To był schemat przemawiający przez osobę, która nie czuje się gotowa, by w ogóle zauważyć taki schemat. Przez osobę, która robiąc kobietom takie zdjęcia pewnie ciągle słyszy “tu mnie wygładź, tam podrasuj, to schowaj”. I nie winię ani tej osoby, ani tego, że choć miało wyjść zajebiście, wyszło tak.
Nie czułam już tego i po prostu pozwoliłam sobie się wycofać. Podziękowałam.

Pojechałam do domu, trochę przybita, ale też bardzo zmotywowana

I taka jest historia tego zdjęcia.
Siedzę w wybitnie niekomercyjnej pozie.
Z widocznymi fałdami tłuszczu na moich brzuchu, który, wg kultury ma być płaski jak deska, bo inaczej zniesmacza.
Siedzę z nogami w rozkroku, które mają być zawsze złączone wg kultury, bo to prowokuje.
Siedzę w bieliźnie nie przejmując się, że moje cycki są “źle” eksponowane, a nie sterczące jak działa Navarony.
Siedzę tu jak dzieciak, choć prawie 4 dekady po Ziemi chodzę.
Siedzę z włosami zaplecionymi w warkocz, gdzie siwe pasma przechodzą pomiędzy ciemnymi, które to siwe, wg kultury, znaczą, żem stara.

I tak, to zdjęcie nie jest idealne.
Nie ma być!!!

NIE MA IDEALNEGO CIAŁA!

Ale to nie przekreśla jego doskonałości.

CIAŁO NIE MA BYĆ SEXY I HOT do końca życia!
Zdrowe i zadbane ciało za to jest soczyste i mniamuśne, wdzięczne i naprawdę piękne DO KOŃCA ŻYCIA.

Chciałabym, by to było akceptowane. Nie “akceptowane w całości, ale gdyby tylko XYZ było inne, to byłoby akceptowane bardziej”. Bo obecne przekonanie o tym, czym jest “piękno” sprowadza się na wąsko do cech rozpłodowych: krągłe, napięte, gładkie i w wieku 18-28, z wypiętymi pośladkami, uniesionymi cyckami, napompowanymi ustami. Takie właśnie piękno jest tym komercyjnym produktem, który kupujemy i wgrywamy sobie TAK GŁĘBOKO, że o tym nie wiemy nawet.

Walę to, ja się z tego konkursu wypisałam. Zresztą… za stara już i tak jestem 😀

A od czasu tej sesji zdjęcia robię sobie SAMA, lub robi mi je Ukochany. Dlatego część z nich jest takiej, a nie innej jakości. Mnie i moje ciało one cieszą. I ufam, że one pokazują to, co chcę nimi przekazać: swobodę.

Mój kanał na YouTube

Na moim kanale na You Tube poruszam wiele tematów związanych z ciałem, jego akceptacją, emocjami wokół niego. Wejdź tu, daj suba jeśli moje treści będą z Tobą rezonować i koniecznie daj znać, co myślisz o standardach piękna: czy ja może demonizuję, czy z kolei czujesz, że podzielasz to, co nazywam w tym liście? Jakie są Twoje doświadczenia z akceptacją ciała? Czy przyszło Ci to łatwo, czy ciągle trwa, czy dopiero zaczynasz?

Czułości,

Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.