You are currently viewing Z monogamii robi się mem.

Z monogamii robi się mem.

Z monogamii robi się mem. A to najbardziej zmysłowa ścieżka transformacji, jaką znam.

W świecie, gdzie „miłość” można odsubskrybować jak Netflixa, a związki kończą się szybciej niż sezon serialu, mówienie o głębokim, monogamicznym połączeniu bywa… niemodne.
Ale właśnie dlatego chcę to dziś powiedzieć głośno: monogamia to nie klatka. To laboratorium alchemii.

To nie manifest przeciwko poliamorii i niemonogamii.  To nie jest też sentymentalny powrót do przysięgi z ołtarza.
To tantryczne wezwanie do… jednego ciała, jednej duszy, jednej relacji, w której możesz naprawdę się rozpłynąć.

Bo zobacz: wielu ludzi szuka „czegoś więcej”, nie zauważając, że to „więcej” zaczyna się tam, gdzie… przestajemy uciekać. Gdzie zamiast katalogować cechy idealnego partnera, uczymy się patrzeć głębiej — nie tylko w oczy, ale i w cienie.

I smutnym jest dla mnie to, że...

I smutnym jest dla mnie to, że dziś nie kończymy związków dlatego, że się nie kochamy, ale dlatego, że NIE UMIEMY się kochać, nie umiemy ROBIĆ tej miłości tak, by odpowiadało to i pokrywało się z tym, co o niej wierzymy. No właśnie: co WIERZYSZ, że o miłości i związkach jest prawdziwe i zgodne z Twoimi wartościami? Oto pierwsze drylujące pytanie 😉

Bo jeśli nie wejdziesz w jedną relację naprawdę głęboko, wszędzie będziesz powielać ten sam mechanizm. I nie, nie chodzi o idealnego mężczyznę czy kobietę.
Chodzi o to, że transformacja nie dzieje się w wymianie ciał. Dzieje się w obecności, w oddaleniach i świadomie wybieranych powrotach. W spojrzeniach, które znają Cię już z każdej strony — a mimo to, dalej chcą patrzeć.

To niełatwe.

Bo monogamia wymaga wyjścia z egotycznego „ja zasługuję” na rzecz „my wzrastamy”.

Śmieję się, że jestem z moim Mężem już któryś raz. My co parę miesięcy odnawiamy naszą przysięgę małżeńską, bo przecież zawierali ją ludzie, jakimi TERAZ już NIE JESTEŚMY. Dlatego się wybieramy na nowo ciągle.

A monogamia w moim odczuciu, to nie całkowita wyłączność, a lojalność wobec jednej osoby, która bierze się z lojalności i wierności SOBIE najpierw. Myśmy to sobie zdefiniowali tak, że pozostajemy w wyłączności dla naszych ciał tylko dla siebie, ale bardzo doceniamy jednocześnie obecność innych ludzi w naszym życiu. I, uwaga, flirt – jest tu czymś takim, co nas tylko napędza! Jak widzę kobietę, czy mężczyznę, którzy pobudzają we mnie życie i wibrację w ciele, to moim automatem jest natychmiast im za to podziękować i dodać, że muszę to powiedzieć mojemu mężowi i będzie super, jeśli się poznamy! Ilu ludzi jest gotowych na taką transparentność wobec siebie…? A flirt to po prostu żywa wymiana, taka zabawowa, bardzo żywotna. Jeśli kojarzy się to z budowaniem czegoś na boku, to… chyba nie do końca robisz to dobrze 😉

Dlatego daję Ci 10 pytań.

Nie po to, by je odhaczyć. Ale by do nich wracać. By zasiadać do nich jak do ognia. I czytać je z tym, kogo wybierasz codziennie.

10 PYTAŃ, które każda monogamiczna para powinna sobie zadać (cyklicznie, szczerze, wspólnie):

  1. Czy naprawdę Cię widzę – czy projektuję na Ciebie to, czego się boję lub pragnę?

  2. Gdzie ostatnio Cię zraniłam/em i nie chciałam/em tego poczuć?

  3. Czy kocham Cię jako człowieka – czy za to, co dla mnie robisz?

  4. Czego odmawiam sobie z lęku przed Twoją reakcją?

  5. W czym potrzebujesz mnie jako świadka Twojego rozwoju – a ja tego nie widzę?

  6. Co robię tylko po to, by nie poczuć wstydu lub winy – i jak to wpływa na nas?

  7. Czy nasze życie erotyczne jest rytuałem, czy nawykiem?

  8. W jakich sytuacjach jestem z Tobą, ale uciekam w głowie?

  9. Jak wyglądałoby nasze rozstanie – i czego boję się w tej wizji najbardziej?

  10. Co by było, gdybyśmy spotkali się dziś… pierwszy raz?

Tantra, Hipnoterapia, to są metody mojej pracy i narzędzia do dobrego życia. A Twoja relacja nie daje Ci recepty na Twoje szczęście. Daje Ci zwierciadło dla Ciebie i to jest jej największa wartość.

Dają Ci też przestrzeń, w której możesz zbudować fundament — nie na oczekiwaniach, ale na dojrzałości. Nie na obietnicach, ale na codziennych decyzjach. Nie na seksualnym dopasowaniu, ale na gotowości, by patrzeć na siebie nago — w ciele i duszy.

Jeśli chcesz pogadać o tym, co ta ścieżka może znaczyć dla Ciebie i Twojej relacji… Jeśli czujesz, że Twoje ciało, emocje i serce wołają o coś więcej niż schematy…

To zapraszam. Kliknij poniżej i umów się ze mną na spotkanie:

Zaufało mi już ponad 1000 osób i to tylko pokazuje, jak bardzo takie rozmowy są potrzebne i jak głęboko takie procesy służą. Być może jest właśnie teraz ten czas, by przebudować siebie na nowy sposób i to taki, który naprawdę daje Ci wolność i poczucie spełnienia w seksie, bliskości, poczuciu bycia sobą.

Z serca,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.