Pamiętacie piosenkę Blenders, gdzie w refrenie chłopaki śpiewają ‘powiedz gdzie, powiedz gdzie, jest punkt G?” 🙂
Dla mnie z jednej strony chwytliwa rockowa melodia i zabawny tekst. Może pokazujący zaciekawienie i męskie pragnienie dawania przyjemności Kobiecie?
A z drugiej strony… jak bardzo nieświadomym społeczeństwem jesteśmy i jak bardzo śmiejemy się z takiej niewiedzy czyniąc ją… normalną?
A jeszcze z innej: na ile to chęć “sprawdzenia się” jako kochanek dla Kobiety, po to tylko, żeby mieć pewność osiągnięcia założonego przez siebie i dla siebie ‘celu’…?
Zostawię może takie rozważania na inny raz.
Jest coś ciekawego w punkcie G
Ilekroć mówię w moich mediach o punkcie G, albo nagrywam filmy o nim, to uruchamia to 2 obozy: tych, którzy wiedzą, doświadczają, z radością sycąc się boskimi sokami kobiecego ciała, oraz tych, którzy wskazują, że mam im podać, skąd ja niby czerpię takie informacje, z jakich książek, bo badania pokazują co innego, bo kobiece ciało tak nie ma wcale i w ogóle.
Ten drugi obóz zdecydowanie nie czai bazy i nigdy nie wszedł (haha, “wszedł” LOL), w czerpanie z doświadczenia i bycia w kobiecych sokach po takich przeżyciach 😉
Fakt 1
Punkt G nie jest tak naprawdę “punktem”, ale sporą strefą i KAŻDA KOBIETA JĄ MA.
Po prostu! Masz ciało? Masz cewkę moczową? Masz pochwę? Zapewniam więc: masz strefę G. Jest ona niczym innym, jak zespołem takich gąbczastych tkanek, zdolnych do erekcji, które to wyścielają górną część wnętrza jońki (tę ścianę od pępka) i otaczają cewkę moczową. To jest bardzo zbliżone anatomicznie do budowy prącia: fallus w spoczynku, to taka rurka do odprowadzania siku. Ale jak nabrzmiewa, to ciało gąbczaste robi się mięsiste i twarde, i mocno otacza cewkę moczową.
Dodatkowo, strefa G ma swoje rejony: dolny, środkowy i górny. Wsuń w siebie palec, gdy jesteś niepodniecona, a wyczujesz coś na kształt podniebienia i wielkości orzecha włoskiego. Ale wsuń w siebie palec, gdy jesteś bardzo podniecona i zobaczysz, że ten rejon się poszerza i wydłuża. Wiesz, czemu? Bo ulega erekcji!
Fakt 2
Każda kobieta może osiągać orgazmy z punktu G, orgazmy z ejakulacją i ejakulację bez orgazmów.
Wrażenia kobiet, które świadomie praktykują pieszczoty strefy G często odnoszą się do poczucia uwolnienia emocjonalnego, spełnienia, oczyszczenia, sięgnięcia źródła własnej mocy, boskości, rozpuszczenia blokad.
No i jest baaaaardzo mokro 😉
Najbardziej transformacyjne z moich doświadczeń życiowych okraszone (albo raczej oblane) były moją rozkoszą. IYKWIM 😉
Fakt 3
W sztuce 16-wiecznej Japonii kwitł ruch SHUNGA, gdzie przedstawiano kochające się pary.
Część drzeworytów pokazujących takie przyjemności zmysłowe, pokazują też ciekawe narzędzia zwiększające odczuwanie kobiecej przyjemności i tym samym – kobiecych płynów, które uważano za boski nektar.
Nektar, który zbierano do specjalnych, pięknie zdobionych naczyń.
Może “cofnijmy się w rozwoju” o 500 lat i uczmy od kuzynów z dawnej Japonii, która doceniała i czciła strefę G oraz kobiecą ejakulację?
Fakt 4
Każda kobieta ejakuluje inaczej, ale WSZYSTKIE, gdy strefy G są stymulowane, ejakulują.
Jeśli jeszcze nie potrafimy ejakulować poza ciało, to najczęściej nasz nektar cofa się do pęcherza i po akcie miłosnych uwaga – po prostu wydalamy go z siuśkami.
Część kobiet tryska jak fontanna.
Część rozlewa się jak źródło w górach.
Ci, którzy mówią, że ‘punkt G to jest na końcu wyrazu shopping’, pozostają na poziomie dziecięcym w rozwoju wiedzy o cielesności, a seks dla dzieci nie jest, a dla ludzi dojrzałych i otwartych na miłość.
Może zatem warto przemyśleć, czy takie poglądy rzeczywiście są tylko śmieszkowaniem, czy jednak zatrzymują na etapie edukacji “życia w rodzinie”, które prowadzą księża…?
BONUSISKO
Mężczyźni też mają punkt G! Gdy pozwolą sobie na pieszczoty analne i zaciekawią swoim ciałem, to mniej więcej na wysokości 2 kostki jego palca środkowego zaczyna się punkt G, a na wysokości podstawy palca środkowego jego punkt G się kończy. Pieszczoty męskiego punktu G MUSZĄ, tak jak zresztą u Kobiet, mieć miejsce dopiero, gdy to ciało jest podniecone i rozluźnione. Inaczej jest to mega nieprzyjemne! Mężczyźni też mogą ejakulować z punktu G i wówczas nazywa się to ‘milking’, lub (co wg mnie mało fajnie brzmi) “dojenie prostaty”. Super jest to, że męskie orgazmy z ich punktu G, a nawet ejakulacje z punktu G, nie powodują takiej senności (prolaktyna się kłania), jak “tradycyjne” ejakulacje i orgazmy ejakulacyjne z członka.
Soczystości Kochani!
Sabina