To typowa historia grzecznej i potulnej dziewczynki, która bywała zbuntowaną nastolatką, ale wciąż potulną i która stała się silną i niezależną kobietą.
Ta kobieta miała to, czego się od niej oczekiwało – wysokie stanowisko na szczeblu korporacyjnym, dobre zarobki, imprezę co weekend, w miarę poukładane życie.
I brak 'tego czegoś'.
Ten brak z czasem zaczął się objawiać wytłumieniem w ciele, poczuciem niespełnienia, tęsknota za czymś innym… Niemniej, ze względu na brak świadomości o tym, by słuchać takich podszeptów sygnałów wołających o zmianę, to ja to tłumiłam. Płytkimi relacjami, alkoholem, innymi używkami, perfekcjonizmem, fitnessem, pracoholizmem… Z czasem, to wszystko było coraz trudniejsze do noszenia. Napięć, z którymi nie radziłam sobie wcale, było coraz więcej. Aż padłam – dosłownie.
Wskutek przedawkowania narkotyków zabrało mnie pogotowie.
Wskutek przedawkowania narkotyków zabrało mnie pogotowie.
Uświadomiłam sobie wtedy, co ja sobie robiłam. Ponad 30 lat życia, które nie było moje, nie było dla mnie.
Wiedziałam, że dalej tak nie mogę, bo to, co robiłam doprowadziło mnie do takiego miejsca. Ale nie wiedziałam jeszcze, co mogę robić inaczej i jak…?
Początkowo myślałam, że zwariowałam
Wtedy, jakimś podszeptem wewnętrznym i poprzez sny i w czasie aktów fizycznej miłości z partnerem, który dziś jest moim mężem, wzbudzały się we mnie wizje i odczucia, jakie zaprowadziły mnie do Tantry.
Początkowo myślałam, że zwariowałam – że to skutki brania antydepresantów. Jaka Tantra? Jakie medytacje, jaka duchowość?
Pojęłam jednak, że ten sygnał jest za silny, a opieranie się mu, kosztuje mnie więcej, niż poddanie się jemu.
Zaczęłam więc szukać...
Na swojej drodze stanęły dla mnie wspaniałe postaci, od których nauczyłam się tego, co dziś już wiem i czym służę moim Klientkom i Klientom. Niemniej… Najpierw weszłam w pełne ucieleśnienie siebie samej. Jako kobiety, jako istoty czującej, jako istoty emocjonalnej, przestraszonej, zalęknionej i nierzadko – opornej. Zderzyłam się chyba z wszystkimi możliwymi przekonaniami o ciele, kobiecości, relacjach, seksualności i kobiecej energii, jakie są. Że kobieta jest ta słaba, że jest głupsza, że musi się starać 10x bardziej, żeby dostać to, co inni dostają za darmo. Że ciało jest zwierzęce, wszeteczne i głupie, że duchowość i intuicja, to mrzonki, że każdemu jestem coś winna i za wszystko muszę się wstydzić. Wreszcie: że seksualność kobiety jest największym tabu, jakie istnieje i ona jest źródłem ogromnych cierpień i wypaczeń.
Krok po kroku
Krok po kroku, załamanie po załamaniu i rozpad po rozpadzie, dekonstruowałam to wszystko, by zobaczyć i poczuć, jak jest naprawdę.
A naprawdę jest… Swobodnie. Miło i bezpiecznie w ciele. Że seksualność jest niewinna i potężna zarazem, że jest siłą życiową, jaka jest źródłem istnienia wszystkich ludzi na planecie. Że pochodzimy z aktu miłości fizycznej, więc co w niej może być złego? Że związki to przestrzeń rozwoju i można w nich codziennie czuć i przygodę i niezwykłą stabilność. Że miłość jest i zawsze była i wystarczy nauczyć się ją przyjmować i dawać w równowadze. Że dla tego wszystkiego podstawą jest komunikacja i umiejętność stawania do autorefleksji i dojrzałości emocjonalnej. Że najpierw tworzy się przestrzeń kochania siebie i innych, by tę miłość czuć, a nie odwrotnie.
A naprawdę jest… Swobodnie. Miło i bezpiecznie w ciele. Że seksualność jest niewinna i potężna zarazem, że jest siłą życiową, jaka jest źródłem istnienia wszystkich ludzi na planecie. Że pochodzimy z aktu miłości fizycznej, więc co w niej może być złego? Że związki to przestrzeń rozwoju i można w nich codziennie czuć i przygodę i niezwykłą stabilność. Że miłość jest i zawsze była i wystarczy nauczyć się ją przyjmować i dawać w równowadze. Że dla tego wszystkiego podstawą jest komunikacja i umiejętność stawania do autorefleksji i dojrzałości emocjonalnej. Że najpierw tworzy się przestrzeń kochania siebie i innych, by tę miłość czuć, a nie odwrotnie.
Wreszcie: że gdy działa się w zgodzie z ciałem, to ono się tak pięknie odwdzięcza!
Ostatni raz byłam chora w 2018 roku. Dawne alergie są nieaktywne. Mój układ hormonalny działa tak sprawnie, jak u 20-letniej zdrowej dziewczyny. Że moje ciało jest pełne wigoru, śpi dobrze, czuje tyle rozkoszy. Że każda emocja ma w sobie zarys ekstazy i jeśli przyjąć to, że – w zgodzie z niesamowitą zdolnością zintegrowanego talentu intelektu i mocy, jaka płynie z kobiecego ciała – to można rozerotyzowany (innymi słowy: wpuścić życie) do każdego stanu, w jakim się jest i tam zawsze na końcu czeka rozkosz. Rozkosz dalece wykraczającą poza wąską definicję rozkoszy. To jest rozkosz życia, rozkosz istniejącego i cieszącego się czuciem ciała.
Ostatni raz byłam chora w 2018 roku. Dawne alergie są nieaktywne. Mój układ hormonalny działa tak sprawnie, jak u 20-letniej zdrowej dziewczyny. Że moje ciało jest pełne wigoru, śpi dobrze, czuje tyle rozkoszy. Że każda emocja ma w sobie zarys ekstazy i jeśli przyjąć to, że – w zgodzie z niesamowitą zdolnością zintegrowanego talentu intelektu i mocy, jaka płynie z kobiecego ciała – to można rozerotyzowany (innymi słowy: wpuścić życie) do każdego stanu, w jakim się jest i tam zawsze na końcu czeka rozkosz. Rozkosz dalece wykraczającą poza wąską definicję rozkoszy. To jest rozkosz życia, rozkosz istniejącego i cieszącego się czuciem ciała.
Nie jesteś sama/sam.
Moją transformacją było przejście przez rozpacz, jaka tak naprawdę była rozpadem mojej dawnej tożsamości i moim zadaniem było czułe asystowanie jej w odejściu, by przywitać siebie autentyczną, nową, żywą.
Urodzić się na nowo.
Teraz… uwielbiam rodzić się na nowo. Miesiąc po miesiącu. Rozwój stał się pięknym doświadczeniem i ważną wartością mojego życia.
Jeśli znajdujesz się w podobnym miejscu, w jakim ja kiedyś byłam: nie jesteś sama/sam. To, że o tym nikt dookoła nie mówi, to nie znaczy, że tego nie czuje. Bo gdy ja otworzyłam buzię i zaczęłam pytać, tak autentycznie PYTAĆ, czy naprawdę byłam w tym sama i czy nikt nie czuł się podobnie, to… okazało się, że jest mi bliżej z ludźmi, niż kiedykolwiek wcześniej.
Też możesz. Naprawdę. Nie jesteś sama/sam.
Z miłością,
Sabina
Sabina