You are currently viewing W Dniu Kobiet, zaproszę Cię do autorefleksji

W Dniu Kobiet, zaproszę Cię do autorefleksji

Bez względu na to, czy jesteś Kobietą, czy Mężczyzną, bo pytania, jakie tu postawię, nie mają płci. Niemniej… To właśnie z okazji Dnia Kobiet czuję się zainspirowana, by… wprawić Cię w lekkie zmieszanie i ego-zamieszanie 😀

Te pytania są dla Ciebie

Nie chodzi mi o to, żeby zrobić Ci poczucie jakiegoś niewiadomego, niekomfortowego i nieprzyjemnego “czegoś”. Choć to nieuniknione, jeśli naprawdę poddajemy się autorefleksji… Moją intencją i zamierzeniem jest raczej to, żebyś mogła/mógł zobaczyć więcej o sobie. Żebyś miała/miał więcej samoświadomości. A jej, no cóż, w przyjemności się raczej nie zdobywa.
Poczujesz odpowiedzi prędzej, niż je sformułujesz, zapewniam 💖
Ale jeśli jest w Tobie jakaś obawa, to nie wchodź dalej  nie czytaj. Wiedz, że to jest ok!
No to jedziemy!

Czy akceptujesz i kochasz…

Czy akceptujesz i kochasz się tak, jak mówisz, że się akceptujesz i kochasz…?
Bo niby się akceptujemy. Niby się kochamy. A ja tak często słyszę sprzeczne, wykluczające się komunikaty ze strony kobiet, z jakimi pracuję: “kocham, się, ale…”, “akceptuję się, ale…”.
Sama potrzebujesz wyczuć, czy się kochasz. Bo miłość nie ma warunków. Relacje – te mają swoje warunki i dobrze stawiane, są zobowiązaniami, jakie budują miłość.

Czy Twoje działania i decyzje…

Czy Twoje działania i decyzje odpowiadają Twoim własnym słowom?
Praca z setkami kobiet (ale przede wszystkim: moja ze sobą), pokazuje mi codziennie, jakie niesamowicie, zawsze legitne i prawilne usprawiedliwiające historie mamy na swoje działania. Jak choćby: “chcę być zdrowa i szczupła”. Ale codziennie jem batonika, a w weekendy piję wino i jem chipsy, a ruch to z domu do samochodu i z powrotem. A historia, jaką sobie powtarzam jest taka, że przecież “zasługuję na przyjemność i na moment odpuszczenia”. 
Warto prześwietlić: gdzie jestem równie niespójna?

Czy działasz z poczucia…

Czy działasz z poczucia obowiązku/przywiązania/ratowania, czy autentyczności?
Autentyczność nie szuka poklasku, pochwały i odporna jest na krytykę. Autentyczność, to nic innego, jak połączenia ze swoją esencją (która jest zbudowana z unii własnej emocjonalności i cielesności) oraz dojrzałego, umiejętnego bycia obecną przy sobie, zajmowania się sobą i dobrego współzależenia od innych i z innymi.
Nieautentyczność robi rzeczy, bo “musi”, bo “tak już jest”, bo “kto, jak nie ja”, bo “ja zrobię to szybciej”, bo “ja wiem lepiej”, bo “za to będę pochwalona”, bo “boję się, że jak tego nie zrobię, to spotka mnie krytyka/kara/ostracyzm”, etc.
Sama zważ.

Czy Twoje decyzje…

Czy Twoje decyzje wypływają z lęków o utratę relacji/spokoju, czy z miłości do siebie i innych?
Miłość do siebie i innych czasem wymaga odseparowania się od siebie. Lęk utraty relacji, jaka nie działa, bądź drenuje, wpływa na trwanie w relacji i (a jakże) powtarzanie sobie legitnej, usprawiedliwiającej hisotrii, by trwać w takiej relacji i swoim wkładem, pokazywać, że jakkolwiek głęboka jej dysfunkcja, to jednak nie dość nieznośna, żeby dynamikę tej relacji zmieniać.

Czy działasz z poziomu…

Czy działasz z poziomu strachu i ciągłego „co jeśli”, czy z poziomu szczodrej obfitości „co jeszcze”?
Jak tylko mi się trafia sygnał z intuicji, że jadę z poziomu “co jeśli”, to rzucam działanie. Nie będę tego robić. Wolę postawić na cierpliwość, zaufanie i działania zgodne ze sobą i ciągle dopytywać się siebie “co dobrego jeszcze…?”.

Jak głęboko świadoma…

Jak głęboko świadoma jesteś tego, jakie odtwarzasz schematy z przeszłości i środowiska, w jakim wzrastałaś i jak go doświadczałaś, a na ile szczerze i prawdziwie odpowiadasz na obecny moment z poziomu dojrzałości emocjonalnej i autentyczności?
Ujmę to tak: wiem o sobie tylko tyle, że wszystko, co robię – ABSOLUTNIE WSZYSTKO – ktoś z moich przodków/przodkiń już robił. Ja tylko albo uciekam od tego, czego nie chcę powtarzać, albo korzystam z potencjału, jakiego oni nie widzieli w sobie. Ale wszystko mam po nich. Mogę tylko użyć tego, co mam ciut inaczej. I dla mnie takie właśnie ograniczenia, są źródłem wolności i to jest niezwykle ładujące. Ale to moje. A Twoje co jest…?

Czy…

Czy wiesz czego pragniesz i jak wzbudzać w sobie potrzebne cechy, by doświadczać tego, czego pragniesz, czy odtwarzasz role z rodziny i kultury?

Czy jesteś reaktywna, czy raczej rozpoznajesz własne triggery działając z pola uważnej obserwatorki?

Czy czekasz na swoje szczęście, znaczenie i spełnienie, czy raczej działasz aktywnie i odpowiedzialnie uznając swoją przeszłość i swój udział i wkład w niej, aby stało się to neutralnymi doświadczeniami, za które czujesz tylko wdzięczność?

Czy trwasz w odrzucaniu prawdy o sobie potrzebując kontroli, by tę fasadę utrzymać, czy otaczasz się akceptacją i miłością w każdej swojej odsłonie wybierając czuć się w każdej z nich bezpiecznie?
Radykalna akceptacja. Miłość do SIEBIE. Przejście przez dawne traumy i ich odpuszczenie. Autentyczność.
Nie są to przyjemne rzeczy. NIGDY NIE BĘDĄ.
A życzę tego każdej z nas dziś i zawsze.
Bo kontemplując prawdę o sobie i zaprzestanie odtwarzania ról, w jakich wzrastałyśmy, jest drogą do WOLNOŚCI i kobiecej, Potężnej Wersji Siebie.
Na taką jednak wersję siebie trzeba być gotową.
Ufam wielce, że już jesteś i obie grzejemy się przy blasku tych z nas, które nam przewodzą i są dla nas wzorami POTĘGI  i ŁAGODNOŚCI KOBIECEJ.
Z miłością,

Sabina

A jeśli chcesz nieco więcej wiedzy z zakresu kobiecości (i nie tylko), koniecznie zajrzyj na mój kanał na YouTube. Szczególnie polecam Ci dziś tą playlistę:

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.