Miły facet. Brzmi dobrze, prawda? Ale czy naprawdę? Za tą maską „miłego chłopca” często kryje się głęboko zagubiona dusza, która nie potrafi znaleźć swojej drogi do pełni Męskości. Nie wie, kim jest. Nie wie, czego chce. A przede wszystkim – nie wie, jak być sobą.
Dlaczego? Bo miły facet definiuje swoją Męskość przez pryzmat Kobiety. Wychowywany przez samotną mamę, lub będąc świadkiem, jak jego ojciec był obecny ciałem, ale nie duchem, chłonie kobiecy punkt widzenia na świat. Niezauważalnie nabiera przekonania, że bycie mężczyzną to niechlubne piętno. Być mężczyzną, to znaczy być niedojdą, agresorem, przemocowcem. Taki obraz Ojca, jaki otrzymał, zaszczepił w nim lęk przed jego własną Męskością.
Z czasem, ten miły chłopiec wyparł w sobie mężczyznę. Wyrzucił agresję, którą utożsamiał z przemocą. Ale agresja, ta naturalna, zdrowa siła do działania, nie znika – zaczyna działać biernie. Miły facet wycofuje się, zaczyna działać wbrew sobie, często z autoagresją. Nie pojmuje, że kiedy Kobieta pyta go, czego pragnie, widzi w tym presję, atak, próbę zdominowania. Bo sam nigdy nie nauczył się być w kontakcie z własnymi pragnieniami.
Miły chłopiec dorasta, ale nie przechodzi inicjacji w Mężczyznę. Zostaje w kręgu kobiet – od matki do żony, od sióstr do partnerek. To nie w tych relacjach ma odkryć swoją Męskość. Jak piszą autorzy książki „Czasem czuły, czasem barbarzyńca”, mężczyzna swoją Męskość odkrywa wśród innych Mężczyzn. Tam, gdzie może zmierzyć się z własnymi słabościami, przyjrzeć się sobie w surowym lustrze braterstwa. Gdzie agresja nie jest tabu, a siła przestaje być kojarzona z przemocą.
Gdy nie ma Ojca, który pokazuje drogę…
Ojciec, który jest, ale tylko teoretycznie, staje się pustym symbolem. Taki ojciec nie inicjuje swojego syna, nie daje mu wzoru siły, empatii i odpowiedzialności. Syn pozostaje w kobiecym świecie, w którym brakuje przestrzeni na prawdziwą, męską energię. W dorosłym życiu miły chłopiec nie wie, jak być dla Kobiety Mężczyzną. Zamiast partnerem, staje się dzieckiem. Zamiast inspiracją – obciążeniem.
Dla Kobiety, relacja z miłym facetem staje się wyzwaniem. Nie może w pełni poddać się Miłości, bo nie ma komu się poddać. Miły chłopiec nie prowadzi, nie wyznacza kierunku, nie podejmuje ryzyka. Unika konfliktów, a przez to unika prawdy. Często stara się być wszystkim, czym – jak mu mówiono – mężczyźni nie są. Ale w tym wszystkim gubi siebie, a z nim autentyczność, spontaniczność i siłę.
Droga do Męskości
Męskość nie rodzi się sama. Potrzebuje inicjacji, przejścia przez próg, który prowadzi od chłopięcości do Mężczyzny. Miły facet potrzebuje zrozumieć, że jego wartość nie zależy od opinii Kobiety. Że nie definiuje go to, jak go widzi matka, siostra czy partnerka. Że jego Męskość jest czymś głębszym – czymś, co musi odnaleźć w sobie i w kręgu innych Mężczyzn.
Dopiero wtedy, gdy miły chłopiec zaakceptuje swoją agresję jako siłę do działania, gdy uwolni się od przekonania, że męskość to przemoc, może stać się Mężczyzną. Tylko wtedy jest w stanie stanąć przed Kobietą jako pełna istota, gotowa prowadzić, inspirować i kochać.
Miły chłopcze, odważ się być Mężczyzną. Odważ się spojrzeć na siebie i powiedzieć: „To ja – gotowy na Miłość, która nie zna lęku ani kompromisów.”
Z miłością i wdzięcznością,
Sabina