You are currently viewing Skąd wiedzieć, że się kochasz?

Skąd wiedzieć, że się kochasz?

Skąd wiedzieć, że się kochasz?
Po czym to poznać?
Jak się o tym przekonać?

Większość moich Klientek i Klientów pyta o to.

Kiedyś MYŚLAŁAM, że się kocham, bo robiłam sobie day-offy, SPA, nagradzanie się winem i lodami, lub imprezami.
Myślałam, że to jest miłość do siebie.

Nic bardziej mylnego

Żadne rzęsy, paznokcie, torebka lułiwitą nie zrobi z nas ludzi, którzy się kochają. Mało tego – jeśli tak myślimy, to sami się warunkujemy do tego, żeby – UWAGA – warunkować sobie miłość. Jak? Bo próbujemy się w nią wkupić gadżetami! Masz, jak w banku, że było/bywało coś w Twoim życiu, co sprawiło, że zaczęło być w Tobie przekonanie o tym, że miłością można się “nagrodzić”, ale równolegle oznacza to też, że na nią to trzeba sobie najpierw zasłużyć. Bo jak nie zasłużę, to nagrody nie będzie.

Jest jeszcze jedno, bardzo szkodliwe i popularne przekonanie o tym, że miłość, to przyjemne uczucie. Tak, dobrze czytasz: SZKODLIWE. Bo miłość to nie jest tylko przyjemne uczucie, a takim chcemy je robić i jak jest miłość, w całej swojej istocie, to szukając samego przyjemnego jej aspektu, upośledzamy się na pełny i całkowity jej odbiór!

Tabu „matki wyrodnej”

Jako przykład podam to, że pracowałam z kobietami, które bardzo kochają swoje dzieci, ale…nie od pierwszych chwil. One mierzyły się z ogromnym tabu, największym (auto)ostracyzmem, z jakim człowiek-kobieta-matka może się mierzyć.

Z tabu “matki wyrodnej”.
Wymodlone dzieci okazały się zbyt dużą zmianą.

Nie zapomnę sesji, podczas której jedna z nich, zanurzona w hipnozie w doświadczeniu emocjonalności kilku tygodni po porodzie, nazywa to, co poczuła wtedy:

“ona tak płacze, że jak blenduję warzywa, to przebiega mi myśl, żeby ją wkręcić”.
Zalewa się łzami.

Już WIE, że KOCHA

Prowadzę ją dalej i, ku jej zaskoczeniu, zauważa też, że w ciągu dni przewijania, bycia przy tym płaczu, tulenia, karmienia piersią, obserwacji, pielęgnowania, bycia z dzieckiem, uczenia się i wyczulania na sygnały córki – nagle, nieoczekiwanie, w kompletnie randomowej sytuacji – już WIE, że KOCHA.

Już WIE i tego już nie cofnie.

I to też podczas tej sesji nazywa.
Staje się JEJ.
To już jest JEJ TOŻSAMOŚĆ.
W tymże bólu nazywania tego, czego wstydziła się i za co obwiniała najbardziej, a było tak niewyrażonym i przesłaniającym pełnię obrazu, oraz w konfrontacji z tym bólem, urodziła się dla siebie i – na nowo – dla swojej córki.

Rzadko jest tak, że to wiemy i czujemy

Przywołuję tę historię, bo tak samo jest z miłością do siebie.

Rzadko jest tak, że to wiemy i czujemy.
Najczęściej się PRZEKONUJEMY, po czym WIEMY i ZACZYNAMY TO CZUĆ.

A to, kiedy się o tym przekonujemy, to nie w tęczach, różach i jednorożcach zakochania, ale najczęściej w chwilach najtrudniejszych, najbardziej nas wystawiających na ryzyko, atak, przykrość wykorzystanie, konflikt, pogwałcenie granicy – WTEDY WŁAŚNIE PRZEKONUJEMY się, jak stoimy za sobą, jak się bronimy, jak dojrzale podchodzimy do emocji, ile warte są nasze obietnice względem siebie, jak bardzo z Miłością się TRAKTUJEMY. A nie: jak ją czujemy.

Jeśli zauważamy, że potrafimy się sobą zaopiekować, ochronić się, rozumieć siebie, szanujemy się i uczymy innych tak nas traktować i jesteśmy na koniec z tego DUMNI, to… jeśli TO nie jest Miłość do siebie, to co nią jest…?

Miłość jest czasownikiem

Mylimy miłość do siebie z jakąś przyjemnością. Samą radością. Zestawiamy ją tylko z tym.

A Miłość – i zawsze będę to powtarzać – przejawia się w działaniu.
Miłość jest czasownikiem.
CZYNEM. DZIAŁANIEM.
Miłość się PRAKTYKUJE.

A emocje i odczucia…? One przychodzą z tymi właśnie czynami i z czasem powtarzania tychże czynów.
Jak u mojej klientki: “już WIEM, że KOCHAM i tego NIE COFNĘ”. I tu, dopiero tu, pojawia się miejsce na przyjemność Miłości.

Kochaj siebie, więc daj sobie akceptację też tego, co nieprzyjemne w sobie <3

Całuję,

Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.