You are currently viewing Brutalna prawda o rozwoju

Brutalna prawda o rozwoju

Brutalna prawda o rozwoju jest taka, że SCHEMATÓW NIE DA SIĘ POŻEGNAĆ.
 
I naprawdę nie chcemy tego przyjąć! Marketing wokół procesów emocjonalno-duchowych w ogóle to wypiera i robi pranie mózgu ładną narracją o tym, że można pożegnać schematy. Ale to naprawdę bullshit.
 
Dodatkowo, wchodząc w rozwój, nastawiamy się na coś, co ma przypominać raczej “rozkwit”. Takie oświeceniowe podejście i radosne poczucie ekspansji i euforii.
No nie Kochani, to tak nie jest.
 
Bo realne jest to, co jest w mainstreamie wypierane. Realne są spokojne i pełne pokory głosy terapeutów, ale one nie są otoczone takich blichtrem, żeby były głośne. Realne jest – posługując się metaforą “rozkwitu” – zauważenie, że aby coś rozkwitło, to trzeba, żeby głęboko osadziło się w błotnistym, mulastym, przygnitym bagiennym dnie i zaczęło z tego czerpać składniki odżywcze.
My te właśnie składniki odżywcze chcemy wypierać.
 
Zamiast głębiej – szerzej i wyżej.
Zamiast szczerze pozwalając sobie przeżyć – głośniej i euforyczniej.

Rozwój nie wygląda jak rozkwit. Nie pachnie kadzidłem. Nie błyszczy jak Insta-światło o zachodzie słońca.
Nie ma w nim „high vibes only”.

Rozwój ma za to...

Ma za to pot spływający po całym ciele, drgawki systemu nerwowego, który właśnie odtwarza najgorsze zdarzenie życia, lęk w trzewiach. I tą znajomą myśl:
„Nie wiem, czy dam radę…”

Jadę na Bali na drugi etap mojego Tantra Teacher Training z Saritą.
I choć to zaszczyt, głębokie TAK mojej duszy, to też jestem cała rozdygotana.
Bo dobrze wiem, że tam nie pojadę po tytuł.


Pojadę po kolejne umieranie.
Po KOLEJNE zrzucenie skóry, którą jeszcze niedawno myślałam, że już jest tą “prawdziwą”.
Pojadę po jeszcze bardziej pierwotną wersję mnie.
Bez certyfikatów, strategii, pomysłów, umiejętności.

Jadę głupia. I nie ubliżam sobie. Moja głupota jest miejscem, gdzie mogę przyjąć mądrość. Oduczyć się czegoś i nauczyć nowego. Głupota jest dobra.

To ściema.

Rozwój to nie jest droga eliminowania schematów.
To ściema.
Kto mówi, że „pożegnał schematy” – ten właśnie wpadł w nowy.
Może nawet bardziej duchowo arogancki niż poprzedni.

Bo one – nasze wewnętrzne dzieci, lęki, mechanizmy ochronne – nie znikają.
One się uczą, że nie są już kierowcami, tylko pasażerami. One siedzą z tyłu, może czasem coś mrukną.
Ale to Ty trzymasz kierownicę. I już nie mylisz ich głosu z głosem jedynej prawdy.

Praktyki, które uczę – oddechowe, tantryczne, hipnotyczne – nie są narzędziami naprawy.
Są mostami. Do siebie.
Do tego, co zawsze było, tylko się schowało pod warstwą tego, co „powinnaś”.

Nie uczę Kobiet, jak być lepszą wersją siebie. Uczę, jak stawać się coraz bardziej POJEMNĄ na siebie.
Uczę, jak przestać udawać kogoś, kim nigdy nie były. Jak zejść z tej wyidealizowanej sceny, na której grają rolę „świadomej kobiety”,
podczas gdy w środku drży dziewczynka, która nie wie, czy zasługuje.

I jeśli dziś drżysz – to może jesteś dokładnie w punkcie, w którym masz być.
Nie wyżej. Nie niżej. Po prostu – głębiej.
 
Może właśnie zapuszczasz korzenie swojego uziemiemienia w swojej prawdzie? Unikalnej, jedynej dla siebie.

Może wszystko się w Tobie rozpada, bo rozpad jest ostatnim etapem przed zbudowaniem czegoś PRAWDZIWEGO.
I może nie musisz już się ZMIENIAĆ.
Tylko przypomnieć. Poczuć i objąć.
I iść dalej – nie jako nowa Ty,
ale jako ta sama, tylko nieokłamana.

Dziękuję, że jesteś tu ze mną.
I jeśli masz ochotę – możesz przypomnieć sobie siebie razem ze mną:
👉 www.sabinawolter.pl/kursy

Z rozdygotanego serca,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.