You are currently viewing Wyobraź sobie, że idziecie do łóżka ze swoim partnerem. Czy jesteście tylko we dwoje…?

Wyobraź sobie, że idziecie do łóżka ze swoim partnerem. Czy jesteście tylko we dwoje…?

Bo może jesteś tam Ty, on – i jego była. Może jesteś Ty, on – i Twój ojciec, który mówił, że „porządna dziewczyna się tak nie zachowuje”. Może są tam Twoje kompleksy, jego wstyd, Twoje „nie wypada”, jego lęk przed bliskością. Może cała galeria duchów: babcie, dziadkowie, religia, porno, oczekiwania, kultura, była dziewczyna, pierwszy chłopak, trauma, napięcie, przekonania.

Czy to wciąż wy dwoje... czy cała orgia dziesiątek ludzi?

Na moich warsztatach i w pracy z parami zapraszam ludzi do prostego ćwiczenia. Biorą zdjęcie łóżka. I wpisują na nim wszystkie osoby i energie, które czują, że tam z nimi .

Efekt? Niezła orgia.

A potem przychodzi cisza. I ulga. Bo pierwszy raz pada pytanie: czy ja naprawdę chcę, żeby TO było w moim ciele? I TO jest punkt zwrotny. Bo dopiero wtedy możesz coś z tym zrobić. Możesz, uświadomiwszy to sobie, zdecydować już z pozycji obserwatorki, jak wobec tego postąpić.

Dla mnie to był punkt zwrotny

Bo gdy sama zdałam sobie sprawę, jaki tłum mam w sobie, gdy kocham się z mężem, to nie kochałam się z nim, ale z tym, jakie moje własne obrazy projektowałam na niego. To wzbudziło we mnie potrzebne odczucie wstrętu: nie chcę tu moich rodziców, nie chcę katechety, nie chcę tego chłopaka, który mnie obłapiał w gimbazie, nie chcę tego kolegi taty, co mnie za rosnące piersi ściskał! ICH NIE MA TU BYĆ!

Jednocześnie poczułam w sobie ogromną moc. Bo jeśli na nieświadomce wciągałam tu taki tłum, to może to mogę obrócić na swoją korzyść…? To był game changer i to naprawdę super dla mnie i mojego seksu pracuje.

No więc – jeśli już orgia, to niech to będzie świadoma orgia. Z gośćmi zaproszonymi z serca, nie wciągniętymi z nieprzeżytej przeszłości. Niech w Twoim łóżku pojawi się PRZYJEMNOŚĆ, a nie lęk. Otwartość, nie kontrola. Obecność, a nie program.

A jeśli mają się pojawić przodkowie – to niech to będą ci wyzwoleni. Ci, którzy kochali z pasją. Którzy byli dzicy, autentyczni, swobodni. Tych zaproś. Im daj miejsce przy sobie.

I pozwól sobie wejść w przestrzeń, gdzie rozkosz się w Ciebie wlewa, a nie jest celem do „osiągnięcia”.

Tantra mówi jasno...

Tantra mówi jasno: seks to modlitwa. A modlitwa odbywa się tylko z bóstwem.
Z ciszy. Z obecności. Z uważności.

Nie z lęku. Nie z odgrywania. Nie z napięcia.

Tantra nie usuwa Twojej historii. Ale uczy Cię spotykać drugiego człowieka BEZ jej ciężaru.
To jest to, co robimy teraz z moimi cudownymi kobietami w 12-tygodniowej podróży do Rozkoszy.
I to jest to, co możesz zacząć już dziś – sama ze sobą.

Weź kartkę. Narysuj łóżko. I zrób listę, kto tam z Tobą jest.
I zdecyduj, kogo zaprosisz na nowo.
A komu już czas podziękować.

Z czułością i prawdą,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.