You are currently viewing Oceniana za wygląd

Oceniana za wygląd

Odwołam się do czasem przewijających się komentarzy na moich mediach, które sugerują, że gdyby nie moje (wstaw odpowiednią część ciała), to bym nie zarabiała/nie miała fajnej relacji/nie coś tam.
Albo, co też jest ciekawe, wszystko, co mam, czy jak się prezentuję NIE jest efektem mojej pracy, uważnej kontemplacji i codziennych wyborów, a… jakiejś sumy czynników, które są niezależne ode mnie – zestawu genów, cech wyglądu, etc. Jakieś absurdalne stwierdzenia typu: “Masz fajny seks, bo masz męża”. Czy w ogóle wzbudzające mój jawny bunt i niesmak: “nie masz problemów, bo nie masz dzieci”. Serio? Zestawianie dzieci i problemów? Jak dzieci, po tak wyrażających swoje przekonania rodzicach, mają być szczęśliwe w życiu, jeśli czują się problemem?
Co ciekawe, najczęściej takie komentarze – a widzę to w statystykach moich mediów – zostawiają… faceci 18-25 i faceci 65+ i laski 25+.

Jestem oceniana za wygląd

Jestem oceniana za wygląd.
Żyjemy w rzeczywistości, w której tak jest po prostu.
Ale to nie obraz jest źródłem.
Źródło już jest w oglądającym, obraz (a raczej: interpretacja  obrazu przez oglądającego), to tylko wyzwala.
Przechodzę dylematy dotyczące doboru zdjęć, bo zawsze wiem, że znajdą się osoby o mniej świadomych intencjach… Ale… na boginie i bogi, wybrałam już, żeby nie zasilać schematu ‘ciało kobiety jest grzeszne, sprowadza dobrych mężczyzn na manowce, a bogobojne kobiety robi demonami’.
Moje treści i forma ich przekazu jest na pohybel poglądom płynącym z takiej pozycji.

Nie będę chronić nikogo

Nie będę chronić nikogo od jego/jej triggerów, bo to toksyczne!
Nie będę sycić czyjegoś ego tym, że będę grać potulną. NIE kurwa, NIE!!!
Wiele lat mi zajęło budowanie relacji z moim niezaprzeczalnym pięknem, przyjęcie mojej mądrości, otulenie mojej empatii i wrażliwości, zbudowanie relacji z własną seksualnością.
Do tego samego WOŁAM I CIEBIE, która/-y to czytasz.
Taka czasem jest rola ludzi dojrzałych emocjonalnie i będących przy sobie. Że w tych, którzy dopiero mają to przed sobą, się po prostu podburza. Podkreślę raz jeszcze: to nie obraz jest źródłem. Źródło już jest w oglądającym obraz. Interpretacja obrazu przez oglądającego wyzwala odepchnięty przez oglądającego ładunek.
Dojrzałe posłuchanie wiadomości ze swoich triggerów, kieruje do ich odpuszczenia, do przyjęcia nauki o sobie.
Niedojrzałe przyklejenie swoich triggerów do tego, co je wyzwala, jako źródła, to nic innego, jak klasyczne wyparcie. Stąd krok już do zagrożenia mi śmiercią, jeśli nie będę posłuszna i potulnie będę się zakrywać i NIE ISTNIEĆ, by tylko kogoś nie urazić.
Śmieszy mnie to. Smuci też. Niepokoi czasem, bo dowala się do mnie wyrzut czyjejś agresji, groźby śmiercią, czy ohydne przekleństwa pod moim adresem.
Sparafrazuję E. Chodakowską, która na swoim IG dzieli się, że gdy podaje rady praktyczne, to odzew, jest niski.
Ale za to gdy robi trening w stringach, to odzew jest ogromny, przy czym jego część stanowią ludzie złorzeczący pod jej adresem i oskarżający ją o przyciąganie „dupą”, zamiast – uwaga – dzielić się czymś praktycznym (sic!).
Znakomita większość odzewu u Ewy jednak, to Kobiety dziękujące jej za inspirację i Mężczyźni podziwiający efekty jej świadomych wyborów i stanowienie przykładu.
U siebie widzę to również: moje filmy na YT o najbardziej konkretnych radach, najbardziej przemyślane i zawierające najcenniejsze, w mojej ocenie, wskazówki dotyczące relacji, emocjonalności, kobiecości i intymności, mają najmniej wyświetleń.
Ale te stricte o seksie… najwięcej 😅
Oczywiście więc, że korzystam z tej tendencji. Byłabym nierozważna odpychając taki potencjał. Tak że w moich treściach stawiam na lekkość w słowie, poczucie humoru, lekką zaczepność, emanowanie moim pięknem, miękkość w ruchach i mądrość w przekazie. Ciągle się w tym doskonalę, ale zdecydowanie NIE ma tam tego, czego się trollowisko spodziewa 😉

Prawda jest też taka, że…

Prawda jest też taka (i naprawdę trudno to przeskoczyć), że chętniej czytamy, słuchamy i oglądamy treści, które po prostu przyciągają atrakcyjnym obrazem. To jest nasza natura! Wszyscy cenimy piękno, jako wartość, więc po co temu zaprzeczać i spuszczać w kibel wyparcia i pogardy coś, co jest NATURALNĄ wartością dla każdej kultury, cywilizacji i szerokości geograficznej?
Rozumiem Ewę Chodakowską i sama byłam kiedyś w jej programie treningowym, a przyciągnęło mnie do niej WŁAŚNIE to, że jest żywym przykładem tego, co mówi i robi. Jest spójna, ot sekret. I z klasą rozwiązuje hejt i trolling. Brawo Ewa!
Dlatego robię i mówię dalej i zostawiam ładunek emocjonalny kierowany do mnie tym, do których należy, z wdzięcznością i szacunkiem odmawiając takich prezentów. Niech te prezenty zostają tym, którzy je noszą 😉

Całuję,

Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.