Dlaczego? Zrozumienie NIE MOŻE wtapiać się w usprawiedliwianie. A czasem – i to z naprawdę dobrych intencji – rozumiemy kogoś tak bardzo, że zaczynamy go/ją usprawiedliwiać.
A to już jest bardzo nie ok… A to dlatego, że usprawiedliwianie nadaje taki przykry sygnał emocjonalny do osoby, którą się rozumie za bardzo. Sygnał typu: “nie wierzę w ciebie i twoją zmianę, ani w to, że się rozwiniesz”.
Czym jest zrozumienie?
Zrozumienie jest postawą zdystansowaną, neutralną, w pełnym uszanowaniu czyichś wyborów, pełnej akceptacji ich. Nie oznacza to jednak poklasku tymże wyborom, czy zachowaniom.
W zrozumienie wkomponowana jest konstruktywna krytyka, w imię najwyższego dobra DRUGIEJ STRONY.
W zrozumienie wkomponowana jest konstruktywna krytyka, w imię najwyższego dobra DRUGIEJ STRONY.
W zrozumienie wkomponowana jest też zdrowa ocena i osąd. Tak jest – ocena i osąd. Te dwa zdemonizowane w środowiskach duchowatych rzeczowniki. A przecież ocena i osąd są konieczne. Gdy są dojrzałe, zdrowe, przedstawiające rzeczy takimi, jakie są, z poszanowaniem wyboru drugiej osoby, z wspieraniem tego wyboru i jednoczesnym, pełnym szacunku, przedstawieniem swojego stanowiska wobec sytuacji i zachowania (przedstawienia, nie narzucenia – to akurat najważniejsze).
Zrozumienie jest takim pięknym aktem strukturyzowanej empatii. Wyważonej, świadomej.
Usprawiedliwianie
Usprawiedliwianie z kolei, jest przejawem dokładania swojej (nieświadomej) zgody na powtarzanie tego, co składa się na decyzję i zachowania, a wyraźnie nie służy drugiej osobie.
Takie przyzwalanie na to, żeby trwało sobie tak, jak jest. Nie tylko przyzwalanie, a wręcz pomoc w tym, żeby pozostało tak, jak jest. “Bo on już tak ma”, “bo ona taka się urodziła”, “bo ona jest taka zmęczona”, “bo on nie da rady”. Kurde, sorry, ale nie odbierajmy wolności do decydowania o sobie innym. Nawet – a zwłaszcza – gdy tę osobę kochamy!
Takie przyzwalanie na to, żeby trwało sobie tak, jak jest. Nie tylko przyzwalanie, a wręcz pomoc w tym, żeby pozostało tak, jak jest. “Bo on już tak ma”, “bo ona taka się urodziła”, “bo ona jest taka zmęczona”, “bo on nie da rady”. Kurde, sorry, ale nie odbierajmy wolności do decydowania o sobie innym. Nawet – a zwłaszcza – gdy tę osobę kochamy!
Rozumienie „za bardzo”
Rozumienie “za bardzo” kryje się pod płaszczykiem:
“przecież cię rozumiem,
“przecież cię rozumiem,
wiem, jak Ci ciężko,
wiem, dlaczego tak robisz,
beze mnie sobie nie poradzisz,
nikt tak, jak ja cię nie kocha, etc.
…takie ‘rozumienie’ zatrzymuje, blokuje, zadusza rozwój.
I to w imię miłości w dodatku.
Gaslight
To taka brzydka forma gaslightu, że o matko… Gaslight jest jedną z technik manipulacyjnych osób z NPD (narcissistic personality disorder), gdzie taka osoba przedstawia kompletnie inną wersję prawdy i to w taki sposób, że osoba uwikłana w relacji z osobą z NPD, zaczyna sama w to wierzyć, kwestionując nierzadko własną poczytalność. Np. ona i jej NPD i on jadą na wakacje, które on skrupulatnie układał, planował, opłacił. W trakcie wakacji, jej nic się nie podoba, oskarża go o ciapowatość, porównuje z partnerami znajomych, poniża, traktuje jak śmiecia. Jednocześnie, gdy są w towarzystwie, jest czarująca, uśmiechnięta i stwarza wrażenie osoby tak spełnionej, że Instagram by zwiądł od tej słodyczy. On się jej pyta, co się dzieje i czemu taka jest, na co ona obrzuca go tym, że to jego wina, że ona tak się stara, a on nie widzi, że ona wszystko dla niego, a on nic, że taka jest nieszczęśliwa przez niego, że marnuje życie przy nim, że on w ogóle nie widzi, jakie ma szczęście, że trafił na nią, a tylu adoratorów dookoła i ona męczy się z nim.
W efekcie, ponieważ on ją kocha, to stara się bardziej, czuje się ciągle czemuś winny, chodzi przy niej jak po tłuczonym szkle, byle nie urazić, nie dotknąć.
Przed znajomymi, których jest coraz mniej, ale którzy widzą, że on coś blednie, że jakiś taki wypruty chodzi, on mówi, że ona ma trudny czas, że on musi nad sobą popracować, żeby im obojgu było lepiej, że nie wie, co robi nie tak, ale gdyby wiedział, to na pewno oboje by byli szczęśliwi. Dodaje jeszcze, że przecież na początku relacji to była taka miłość, o jakiej są piosenki pisane i on nie może o tym zapomnieć.
A znajomi odpowiadają, że ok, ale chyba coś tu nie gra. Bądź, z grzeczności, nie mówią już nic.
Brzmi strasznie, prawda?
W tak rozbudowanej i radykalnej formie przedstawiony gaslight jest zdecydowanie widoczny. Proces “rozumienia za bardzo” też. Przecież będąc w pozycji tego mężczyzny, wyobrażasz sobie, że postawić granicę to nie może być taki problem, wyjaśnić trudności nie może być takim wyzwaniem, zmiany nie mogą być niemożliwe. A jednak.
Ten opisany przypadek jest autentyczną historią mojego Klienta. On rozumiał ją ‘za bardzo’. Do tego stopnia, że ją usprawiedliwiał. A gdy zaczął ją usprawiedliwiać, to wkupił się w jej dramę, jej ból. Innymi słowy: współuzależnił się.
Tak się dzieje, gdy sam na sobie zaczął stosować gaslight. Tak łatwo było wówczas łykać jej krytykę jego i jej usprawiedliwianie jej samej.
Ale zaczęło się od tego, że rozumiał za bardzo.
To taki przykry mechanizm, jaki bardzo często dotyka osoby DDA, WWO, wychowywane przez osoby z NPD, borderline i szeroko pojętych relacjach tworzonych przez emocjonalnie niedojrzałe osoby.
Bardzo bym chciała, żebyśmy włazili między nasze automatyczne zachowania, a nasze impulsy do tych zachowań. Żebyśmy mieli większą przestrzeń pomiędzy bodźcem, a zachowaniem. Bo tylko w tej przestrzeni mamy wolność i wybór. I tylko w niej możemy dać wybór komuś. A nie podejmować go za niego, wpisując siebie w uwikłanie z tym wyborem.
Przytulam,
Sabina