You are currently viewing Orgazm to nie cel. To skutek. A Tantra… to droga do Ciebie.

Orgazm to nie cel. To skutek. A Tantra… to droga do Ciebie.

Kiedy patrzę na statystyki moich filmów na YouTube, nie dziwi mnie, że najchętniej klikane są te, w których słowo na „seks”… i „orgazm”! 😉
„Sens tantryczny: jak zacząć?” i „7 rodzajów o!gazmów” to dwie najczęściej oglądane pozycje. Ale to, co tak naprawdę tam przekazuję, to coś znacznie głębszego niż „sposoby na lepszy seks”.

Bo Tantra nie jest sztuką osiągania.

Jest sztuką ZANURZANIA SIĘ. A orgazm – jeśli już – nie jest celem. Jest SKUTKIEM. I nie chodzi w ogóle o o!gazm, a ORGAZMICZNOŚĆ. To jest trwały i kompletnie wpisany w naturę ciała ludzkiego STAN, a nie jakieś osiągnięcie.
Rozpuszczenie. Otwarcie. Przyjęcie.

W Tantrze nie chodzi o to, ile razy szczytujesz, jakie pozycje znasz i czy partner/partnerka zna techniki. Chodzi o jakość obecności. Oddechu. Spojrzenia.
Zanurzenia w „tu i teraz”.

To właśnie wtedy ciało staje się instrumentem – i to nie do grania, tylko do przepuszczania przez siebie wybrzmiewającej melodii. O!gazm nie jest już punktem kulminacyjnym.
Staje się przestrzenią, w której można zamieszkać. Na długo. Czasem na dni. Czasem na miesiące (zapewniam, to jest doprawdy niezwykłe, jako stan bycia).

Tantryczny seks to nie „lepszy seks”. To inna jakość istnienia – poprzez ciało.

To doświadczanie życia w sposób medytacyjny.
Wrażliwy. Zmysłowy.
Ale nie w sensie „erotyzmu z reklamy”, tylko jako pulsujące, żywe istnienie. W ogóle pośród tantryków nie istnieje takie pojęcie, jak “seks tantryczny”. Ja go używam bardzo roboczo, by potem, na moich procesach z Klientkami i Klientami, dekonstruować mit o tym, że to jest jakiś rodzaj specyficznego seksu. Większość osób wyobraża sobie, że Tantro, to seks. A Tantra, to sposób życia i on obejmuje seksualność, jak żadem inny (poza Tao jeszcze).

Dla wielu moich Klientek (i Klientów) to, co zmieniło się najbardziej po wejściu w praktyki tantryczne, to nie „więcej rozkoszy”, ale więcej… MIĘKKOŚCI.
Więcej dostrojenia do siebie. Zniknięcie presji.
I – o ironio – wtedy właśnie zaczęło się dziać to, co wcześniej próbowało się osiągać siłą: pełne ciało pulsowało, a rozkosz przychodziła sama.

Bo rozkosz nie jest czymś, co się zdobywa.

Rozkosz to gość, który przychodzi, kiedy robisz jej miejsce.

Jeśli jeszcze nie słuchałaś tych materiałów, gorąco polecam, tu znajdziesz linki: https://youtu.be/BcaslCmY_Ro i https://youtu.be/9N9kyN-XP2E

A jeśli chcesz pójść głębiej – praktykami, ciałem, esencją – to zapraszam Cię do intymnej przestrzeni praktyk tantrycznych na moich procesach online i warsztatach stacjonarnych. Aktualne wydarzenia znajdziesz tutaj: https://linktr.ee/sabinawolter
O tym niebawem…

Z czułością,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.