Co czujesz, gdy czytasz to zdanie?
Powiem Ci, co dawniejsza Sabina by pomyślała czytając takie coś.
Po pierwsze: byłabym potwornie oburzona i wkurwiona. Myśli, jakie krążyłyby wokół oburzenia i wkurwu brzmiałyby mniej więcej tak:
No tak, patriarchat jebany, baby to mogą tu tylko dawać, albo ewentualnie udawać, że dają.
Wcale tak nie jest, jak mam ochotę, to mogę pokazać fakera i wywalić typa za drzwi, to ode mnie zależy relacja!
Jak od nich zależy relacja, to walić to – żadnego seksu nie będzie.
Pod takimi frazami siedzi też masa żalu i oparta na krzywdzie, agresji emocjonalnej i fizycznej, interpretacja roli kobiety i mężczyzny w seksie i relacji. Obrazy i znaczenia, jakie wyniosłam z tego, jak zapisał się we mnie czas, miejsce i pierwsi ludzi, wśród których wzrastałam.
Po latach wiem też, że to był obraz przed oczami dziecka, które nie było w stanie przetworzyć tego, co widzi i jak się w tym czuje. Dziecka, które musiało szybko pożegnać swoją delikatność i wrażliwość i nabrać pancerza.
Dziecka, które o kobietach nauczyło się, że są słabsze od mężczyzn. Że od mężczyzny wszystko zależy, bo jest większy, silniejszy, a jak jest zły, to koniecznie trzeba mu ustąpić, bo może za chwilę mocno boleć. Że kobiety są zależne od mężczyzn. One nie mają głosu, one są głupsze. Ich ciała nie są ich, są dla mężczyzn.
Dziś moje spojrzenie jest zupełnie inne
Wszystko to zinternalizowałam. Do tego stopnia to oblane goryczą i żałobą po swojej utraconej wrażliwości i delikatności, że zdanie o tym, że od mężczyzny zależy relacja, a od kobiety seks, generowało otwarcie tych dawnych, zakopanych dawniej ran.
Dziś moje spojrzenie jest zupełnie inne.
Otwarłam się na jakimś etapie na siebie. Na to, żeby się pokochać, ukochać i przyjąć dziecko, jakim byłam.
Stać się dla niej kochającą mamą i wzorem kobiety. Kochającym tatą i wzorem mężczyzny. Podjąć się tej wielkiej odpowiedzialności za siebie.
Nie robiąc tego – ta zraniona dziewczynka wciąż by sterowała mną od wewnątrz. Bo tak, to ona sterowała. Przecież nie miałabym takich oporów na zdanie o tym, że od kobiety zależy seks, a od mężczyzny relacja, gdyby nie to, że to ta maleńka kilkulatka – przerażona i zrozpaczona – robi wszystko, żeby uniknąć tego, co poznała i odczuła. Tak bardzo unika, że unika relacji. Bierze kontrolę i je zrywa, zanim będą za głębokie i dojdzie w nich do znanej już krzywdy.
No i, paradoksalnie, to dziecko we mnie kompletnie się właśnie zgadzało z tym zdaniem. Dlatego je tak żywiołowo negowało. Takim obruszeniem reagowało.
Zwróciwszy się jednak do małej Sabinki i oferując jej dzisiejszą mnie na miejsce jej rodziców, przyjęłam też, że muszę być dla niej takim wzorem, jakiego ona potrzebuje, bym dorosła ja, mogła być dojrzała i tworzyć takie relacje i mieć taki seks, jakich pragnę.
Kobieta w tym wzorze jest jak bogini, jest epicką pięknością, mądrą, kochającą, obecną. Z niesamowitymi talentami porozumienia, budowania więzi, zrozumienia, intuicji, wizjonerstwa. Z silnym, zdrowym ciałem, o tanecznych ruchach, naturalnych iskrach i diabełkach w oczach. Z taką aurą, że nie ma znaczenia ile ma lat, ale wchodzi do towarzystwa i gdy tylko się odezwie, jej charyzma przyciąga. Jej orgazmiczność, jej magnetyzm sprawiają, że ludzie wokół niej czują się radośni, pobudzeni i jednocześnie swobodni i szczęśliwi. Potrafi doskonale nawigować w tym, co czuje i czego potrzebuje: nazywa to i przyjmuje, gdy jest jej dane. Wybrała sobie Mężczyznę i jest mu poddana i on ją czci. Umie być czasem Matką, czasem Kochanką, czasem Przyjaciółką, Siostrą, Wojowniczką, Bawiącą Się Dziewczynką, Królową, Chaosem.
Mężczyzna w tym wzorze jest czułą i stanowczą obecnością, chroni taką Kobietę, jest waleczny, jest niesamowitym przyjacielem, bratem, kochankiem. Jest uosobieniem zachwycającego, budzącego respekt i chęć nawiązania więzi bogiem. Jest wyrozumiały, troskliwy, elastyczny w przyjmowaniu kolejnych ról w razie potrzeby i wspaniale realizuje się jako Wojownik, Kochanek, Ojciec, Król, Rozbawiony Chłopiec, Stabilność. Zna siebie i traktuje siebie jako priorytet, bo wie, ile od niego zależy. Jest za siebie odpowiedzialny i dlatego potrafi służyć najpiękniej. Pojmuje, że jego królewska energia jest po to, by służyć swojej Królowej.
Takie jakości przyjęłam do siebie.
Mała Sabinka mi zaufała, zachwyciła się nimi i dzięki temu wszystkiemu wyrosłam z niej ja.
I gdy dziś myślę o zdaniu, że Kobieta jest tą, od której zależy seks, a Mężczyzna tym, od którego zależy relacja, to jest to ciepłe dla mnie i w pełni zgodne ze mną.
Seks to ostatecznie forma najwyższej bliskości, przemieszania się ciał i dusz w jedno. Najwyższy potencjał do kreacji, zabawy, bliskości. I tak, to Kobieta jest tą, od której to zależy. Bo można na niej wymusić seks, ona może go na sobie wymusić, ale nie dotknie to nigdy tej transmutacyjnej jakości. Od niej, jej Istoty, jej integracji i stopnia dojrzałości emocjonalnej i otwartości, zależy pełny, spójny i będący głęboką transformacją seks.
Relacja to przestrzeń, gdzie w tych, którzy w niej są, dochodzi do zmian, do transformacji, do przyjmowania nowego, ustanawiania nowego, do żegnania starego. Do zabawy i budowania. Do chaosu i harmonii. Aby Mężczyzna był w relacji, to potrzebuje mieć otwarte serce na Kobietę. Ona, poprzez swoje ciało i swoją otwartość na niego, poruszy w nim delikatne, emocjonalne struny, które potem go zmienią i otworzą na niego samego. Jego emocje, jego potencjał. I tak – to od niego zależy, czy wpuści ją tak głęboko.
Myślę o tych jakościach zawsze, gdy kocham się z Mężem i po akcie miłości, wpatrzona w jego oczy, czasem ze łzami i delikatnym uśmiechem na twarzy szepcę mu łamliwym, cichutkim głosem, że jestem JEGO. Oddana, kochająca, poddana. I dlatego właśnie taka potężna, taka mniamuśnie kochalna i szczęśliwa. Bo od Kobiety zależy, czy będzie seks.
Myślę o takich jakościach zawsze, gdy Ukochany pozwala mi być przy nim, gdy czuje się nie dość dobry, nie dość wystarczający, zapętlony i zagubiony, wściekły na mnie, wściekły na siebie. Wtedy, gdy dochodzi do niego, gdzie jego schematy odgrodziły go ode mnie, a ja wołam do niego zapraszając do siebie i bliskości ze mną, która jemu jawi się jako zagrażająca. Mówię mu wówczas, że może wybrać: siebie i swoje historie, albo siebie w relacji ze mną i mnie w relacji z nim. Co kochasz bardziej? – dopytuję. Zawsze, jak dotąd… Odpuszcza. Otwiera się na mnie. Zdecydował się na relację. Bo od Mężczyzny zależy, czy będzie relacja.
Soczystości i mniamuśności Kochani!
Wasza,
Sabina