Ale ten rok zrobił ze mnie Kobietę, która już nie chce trzymać postawy, że wszystko wie.
Świadomie weszłam w separację. Świadomie weszłam w celibat.
Nie było to z bólu, czy z kary, ani z dramatycznego kryzysu.
Z ciekawości.
Chciałam zobaczyć, kim jestem, kiedy przestaję być żoną w działaniu.
Kiedy nie inicjuję, nie prowadzę, nie buduję pola relacji swoją energią.
I zobaczyłam coś, co mnie zatrzymało. PRZEKONAŁAM się, jak głęboko moja tożsamość była spleciona z rolą partnerki.
Nie było to w oczywisty sposób, bo nie czułam żadnej mocnej zależności. To było w subtelnej, eleganckiej wersji.
Byłam tą, która ogarnia. Tą, która czuje głębiej, która prowadzi rozmowę i tą, która inicjuje bliskość. Dopiero gdy wyciągnęłam wtyczkę z tej dynamiki, zaczęły wychodzić na powierzchnię części mnie, które stały w cieniu.
Części, które NIE potrzebowały relacji, by istnieć.
I wiesz, co jest najbardziej uderzające?
Wszystkie Kobiety, z którymi obecnie pracuję głęboko, doświadczyły TEGO SAMEGO. Każda w trochę innej formie, w innym momencie życia, ale wciąż – tego samego: odklejenia się od siebie, bo tożsamość została zdefiniowana poprzez rolę w relacji.
Partnerka.
Żona.
Ta, która trzyma.
Ta, która rozumie.
Ta, która czeka.
A kiedy ta rola zaczyna uwierać i pękać, to pojawia się lęk. Bo jeśli nie jestem „czyjaś”, to kim jestem?
Moje wejście w separację nie było ucieczką od miłości. Było wejściem GŁĘBIEJ w nią.
Nie pchał mnie ból. Inspirowała mnie miłość do siebie.
Dyskomfort był realny i niewygodny. Ale przechodziłam przez niego z czułością.
I dzięki temu odzyskałam części siebie, które wcześniej oddawałam relacji.
Nie straciłam małżeństwa. Zyskałam siebie.
To doświadczenie było bogate dla nas obojga.
Pozostajemy małżeństwem, ponownie się wybraliśmy. Tak sobie myślę teraz, że to chyba najważniejsze w relacjach: że one – czy chcemy to przyznać, czy nie – spełniają swoje role i z czasem się wyczerpują. Pozostaje potem już moment na redefinicję: czy znowu się wybierzemy? Czy CHCEMY w ogóle się wybrać, gdy teraz jesteśmy inni…? My chcieliśmy. Jestem szczęściarą, że mój rozwój inspiruje Mężczyznę, który z dumą nazywa się moim mężem i z dumą o mnie mówi, że jestem jego żoną. ALE! Szczęście, to się ROBI, żeby je czuć Kochani. Od siebie się w tym zaczyna.
Dlatego Dzień Kobiet w moim świecie nie jest o „świętowaniu kobiecości”. Jest o zrzucaniu z siebie ról, które stały się za ciasne.
Jeśli czujesz, że:
– Twoja tożsamość za bardzo opiera się na relacji,
– jesteś gotowa zobaczyć swoje subtelne formy kontroli,
– chcesz miłości z wyboru, nie z potrzeby,
– czujesz, że czas na głębsze spotkanie ze sobą,
otwieram przestrzeń.
Z okazji Dnia Kobiet
Z okazji Dnia Kobiet wszystkie moje procesy są dostępne z 38% zniżką (kod: 8MARCA) do 14.03.2026 do końca dnia.
Ufam, że odnajdziesz w tych procesach coś dla siebie <3
Jeśli czujesz „to jest mój moment” — odpowiedz na tego maila lub umów konsultację przez link poniżej. W marcu mam przestrzeń na 2 osoby do procesów 1:1.
https://calendly.com/sabina_wolter_trp/spotkanie
Z miłością,
Sabina