You are currently viewing Scena, która wraca do mnie po wielu warsztatach

Scena, która wraca do mnie po wielu warsztatach

Opowiem Ci o scenie, która wraca do mnie po wielu warsztatach. Takie ciepło w klacie mi robi, bardzo przyjemne.

Jest rano. W sali cicho. Ludzie po całym wcześniejszym dniu praktyk są już inni niż w dniu przyjazdu… jakby bardziej „w środku”, nie tylko w głowie. Ta głowa nagle jest z całym ciałem. I nagle jedna osoba (nie powiem kto, bo prywatność jest święta) mówi coś, co rozcina powietrze na pół:

„Ja całe życie szukałam swojego domu. A dziś pierwszy raz czuję, że on jest, w moim ciele, po prostu… i to czekało na mnie.”

Nie była to wielka deklaracja. To nie brzmiało jak cytat z książki. To było wypowiedziane z miejsca, które jest bardzo ludzkie. Trochę drżące. Trochę zawstydzone, takie czule prawdziwe.

Wcześniej tego dnia ta sama osoba siedziała spięta. Uśmiech „na grzecznie”. Brzuch wciągnięty. I to charakterystyczne „ogarnięcie”, które tak wiele z nas zna: wszystko pod kontrolą, wszystko w normie, tylko w środku… pusto albo za głośno.

Kiedy przyszła jedna z praktyk, pojawił się opór. Duży. Nie taki teatralny. Taki cichy. Jak zaciśnięte gardło i myśl: „ja nie wiem, czy ja chcę”. W trakcie praktyki były łzy i UŚMIECH na twarzy.

To jest ten moment

To jest ten moment, w którym ja niczego nie „przepycham”. Tantra, którą prowadzę, nie jest o przełamywaniu. Jest o zgodzie. O tym, że opór nie jest wrogiem. Opór jest przyjacielem. Prosi o tempo.

Powiedziała wtedy na głos swoją granicę. Jedno zdanie. I wiesz co się stało? Nie stało się „nic spektakularnego”. Nikt nie klaskał. Nikt nie robił z tego sceny.

Po prostu… zrobiło się bezpiecznie.

Została w przestrzeni. Z własnym oddechem. Z ruchem, który był na jej miarę. Z wyborem. Z prawem do „nie teraz”. I w pewnym momencie ciało, jakby od dawna czekając na tę zgodę, puściło milimetr. Milimetr, który był jak lata świetlne w odczuciu.

Kiedy powiedziała „ja myślałam, że mam zepsute ciało, że coś ze mną nie tak”, w sali było takie zbiorowe „aha”. Bo to nie była tylko jej historia. To było o wielu z nas. O tej części, która całe życie próbowała być „w porządku”, a w środku tęskniła za czuciem.

Na warsztatach Tantry

Na warsztatach Tantry robimy rzeczy proste, ale głębokie: ciszę i medytacje aktywne, ruch, oddech, dźwięk.
Przechodzimy przez praktyki dotyczące 7 czakr na poziomie ciała, emocji i energii. Tworzymy warunki, w których życie może zacząć płynąć tam, gdzie dotąd było spięte, zamarznięte albo odcięte.

To jest warsztat, na którym ludzie często wyjeżdżają z jednym zdaniem w środku: “CZUJĘ SIEBIE, jest mi tu dobrze”.

Ważne, żebyś wiedziała/wiedział: to przestrzeń klarowna i bezpieczna.

Nie ma nagości. Praktykujemy w lekkich, luźnych ubraniach. Poproszę Cię też o jedno białe ubranie — do specjalnej praktyki.
Dotyk jest świadomy i tylko za zgodą, obejmuje wyłącznie dłonie i przytulenie.
Jeśli coś jest dla Ciebie „duże”, mówisz. Granica jest honorowana. Tempo jest Twoje.

Po warsztatach zostajemy w kontakcie: jest zaproszenie do sadhany (praktykowania dla siebie tych medytacji w formie do odtwarzania ich dla siebie, co zapewniam po warsztatach) i grupa WhatsApp, żebyś nie została/został z tym sama/sam i mogła/mógł to przenieść do codzienności.

📍 GDZIE: ośrodek “Ukojenie”, Nadrzeczna 4, 07-200 Świniotop
🗓️ KIEDY: 14 lutego (8:30) – 15.02.2026 (ok. 14:00)
👥 MIEJSCA: 12
💛 CENA: 1750 PLN (nocleg + wyżywienie + przekąski i napoje)
✅ REZERWACJA: 750 PLN zaliczki, reszta płatna podczas warsztatów
🌙 Opcja piątek: przyjazd od 17:00 | dodatkowa noc 240 PLN (ze kolacją i śniadaniem)

Jeśli po przeczytaniu tego poczułaś/poczułeś coś w brzuchu albo w klatce, to napisz do mnie na: kontakt@sabinawolter.pl
Możemy się najpierw spotkać online i sam/a poczujesz, jak bardzo bezpiecznie i ufnie Ci przy mnie, po czym podejmiesz decyzję.

Z czułością,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.