You are currently viewing Miłość poza schematami

Miłość poza schematami

Czy kiedykolwiek czułaś, że utknęłaś w pewnym mechanizmie reakcji? Wzór postępowania, który pojawia się mimo Twojej świadomości? Niedawno zrozumiałam – a raczej: poczułam całym sercem – że tam, gdzie kierujemy się schematami, tam nie ma miejsca na miłość.
Schematy – zautomatyzowane, wgrane reakcje, które mają nas chronić przed rozczarowaniem, bólem, odrzuceniem. Chronią nas, ale w rzeczywistości zamykają drzwi przed prawdziwą, żywą miłością. Może brzmi to nieco paradoksalnie, ale to właśnie te wzory zachowań – nasze „nawyki obronne” – sprawiają, że żyjemy w osłonie, która być może zabezpiecza nas przed zranieniem, lecz równocześnie odgradza nas od głębokiej, autentycznej relacji z samymi sobą i z drugą osobą.

Kiedy miłość spotyka się ze schematem…

Kiedy miłość spotyka się ze schematem, czuje się… zablokowana. Jest jak rzeka, która natrafia na tamę – szuka, próbuje, a czasem nie jest w stanie przeniknąć przez bariery, które sami tworzymy. Nie pozwalamy miłości przepłynąć, bo tak bardzo przywykliśmy do „bezpiecznych” reakcji, do tego, co znajome. Wydaje się, że mędrcy na przestrzeni wieków rozumieli to głęboko, jednak doświadczanie tej prawdy w praktyce, jej poczucie, było dla mnie olśnieniem.

Czy kiedykolwiek czułaś, że reagujesz na partnera mechanicznie, że „odgrywasz” coś, czego od Ciebie oczekują, albo – że sama oczekujesz od siebie jakiejś wersji siebie? Życie według schematów może wydawać się bezpieczne, ale zabiera nam tę delikatność i miękkość, którą można dać tylko w stanie pełnej, świadomej obecności. A miłość? Ona pojawia się tam, gdzie jesteśmy bezbronni i otwarci, gdzie „wiemy” mniej, a czujemy więcej.

Kiedy schemat upada, a my otwieramy się na nieznane, miłość zaczyna płynąć. Prawdziwa miłość, pełna życia, nie zna „powinności”. Nie rodzi się z lęku ani oczekiwań. To jest właśnie ta żywa jakość, którą czujemy, kiedy nie kontrolujemy, kiedy pozwalamy sobie być – i po prostu reagować z miejsca autentycznego czucia.

To może być najtrudniejszy krok…

I to może być najtrudniejszy krok: zrezygnować ze schematów, oddać się tej chwili, zaufać. Jestem przekonana, że tak naprawdę mamy wszystko, czego potrzebujemy, aby otworzyć się na tę formę miłości – miłości, która nie potrzebuje scenariusza, która rozkwita w przestrzeni, którą tworzymy, odkładając maski i oczekiwania na bok.

Kiedy pozwalamy miłości płynąć w nas samych, czujemy pełnię. Wydaje mi się, że dopiero wtedy jesteśmy w stanie naprawdę i szczerze kochać drugą osobę, przyjmując ją bez „ale” i bez „jak powinna/powinien się zachować”. To przestrzeń, w której miłość sama z siebie znajduje drogę – kiedy schematy odchodzą, otwieramy drzwi na coś prawdziwego, coś, co jest źródłem niewyczerpanej energii.

Miłość – prawdziwa, bezwarunkowa – jest dostępna, gdy mamy odwagę pożegnać schematy i otworzyć się na bycie sobą, tu i teraz. Jeśli ten temat rezonuje z Tobą i pragniesz doświadczać miłości w jej najpełniejszej formie, zapraszam Cię do eksplorowania tego ze mną, odkrywania siebie i zdejmowania kolejnych warstw, które odgradzają nas od tej pełni życia.

Z miłością i wdzięcznością,
Sabina

Dodaj komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.