Niewiele poradzimy na tendencje długich relacji, gdzie nieuchronnie idzie się w stronę znanego i powtarzalnego zamiast nieznanego.
Tylko, że erotyzm… kocha nieznane.
Pożądanie nijak się ma do rutyny.
Erotyzm i pożądanie są nieokiełznane i plują w twarz potrzebie bezpieczeństwa i przewidywalności.
No i tu jest odwieczny problem długich związków
Nie odrzucimy aspektu bezpieczeństwa, przecież jest on ważny w relacji – choćby dla tworzenia więzi intymnej i poczucia przynależenia.
Tylko, że bez elementu niepewności nie ma wyczekiwania, pożądania, erotycznego napięcia.
To nie jest łatwe, ale jak najbardziej możliwe, żeby odnaleźć się w paradoksach miłości i erotyzmu, i cieszyć się nimi pozostając nadrzędnymi wobec nich.
T. Robbins mówi, że pasja w relacji jest wprost proporcjonalna do poziomu niepewności, jaką można tolerować.
Nie ma jednego przepisu i jednej konkretnej drogi
Są wytyczne, na jakie staram się zwracać uwagę w procesach par, jakie się do mnie zgłaszają oraz czego sama przestrzegam we własnym małżeństwie.
Komunikacja.
Szacunek.
Adoracja i komplementy.
Wdzięczność.
Zobowiązania.
Dlatego tak niewiele jest spełnionych relacji. Je tworzą ludzie, którzy rozumieją te wytyczne i umieją je przyjąć i BYĆ TYM, co mówią i robią.
Wystarczy sobie pozwolić.
My sobie pozwalamy
Dziękuję Ci, że się kompletnie nie potrzebujemy, bo spełniamy swoje potrzeby sami i dlatego właśnie spełniamy swoje potrzeby nawzajem.
Dziękuję Ci, że codziennie na nowo się wybieramy, bo nasze obrączki gówno znaczą, jeśli nasze działania nie idą za tym, co względem siebie wypowiadamy.
Dziękuję Ci, że sama się przekonuję, jaki może być Mężczyzna, gdy ma przy sobie Kobietę.
Dziękuję Ci za to, że oboje z miłością wybieramy i przyjmujemy ból, jaki sprawia nam nasza relacja. Bez niego nie byłoby naszych skoków kwantowych i rozkoszy, która – wierzę – zmienia świat.
Z miłością,
Sabina