Zdanie, które czytasz, zrobiło na mnie kiedyś naprawdę duże wrażenie. Negatywne.
Dlaczego…?
Pewnie dlatego, że tak, jak większość kobiet w Polsce, tak i ja wyrastam z gruntu, w jakim o energii pieniądza mówiło się przeważnie w bardzo kontrastujący, dziwaczny sposób.
Pieniądze z punktu widzenia mojej rodziny
Oto, dla przykładu, moi Rodzice (którzy są przedsiębiorcami, zatrudniającymi ludzi i prowadzącymi swój biznes od już ponad 30 lat), mieli nastawienie, że aby mieć pieniądze, to trzeba ciężko pracować. Że aby było ich więcej, to trzeba pracować jeszcze ciężej.
Moja Babcia (od strony Taty), miała w ogóle ciekawe powiedzonka… “takie drogie, a takie niedobre”, “lepiej być biednym, niż złym”, “prędzej to wielbłąd przez ucho igielne przelezie, niż bogacz do raju wejdzie”, “kombinował, oszukiwał, to się dorobił”.
Moja druga Babcia z kolei o pieniądzu mówiła, że trzeba go szanować. A potem kupowała pierdoły na bazarach, choć z drugiej strony ciułała z lękiem zaskórniaki do skarpety “bo nigdy nie wiadomo”.
Na weselach, świętach, spędach rodzinnych, to się życzyło “sukcesu i pieniędzy”, podczas, gdy ci sami ludzie, potem po wódce gadali o tym, że “pieniądz jest źródłem całego zła”.
Początki biznesu Sabiny
Lata później, dorosła już Sabina, na progu zakładania swojego biznesu, swojego energetycznego dziecka, wyrazu swojej misji i wizji, czuła, że… No cóż. Nie płynie. Pieniądze nie płyną. Biznes, jak się urodził, za chwilę może paść. Czemu?! Przecież robiłam to, co miałam i jak mi doradzano: odkryj swój talent, rób to, czego boisz się najbardziej, oferuj to, co sama byś pragnęła dla siebie, odpowiadaj na autentyczne potrzeby emocjonalne ludzi, zbuduj SM, etc.
I co?
I gówno.
Na skraju załamania, zaciągnęłam potężny kredyt, żeby wbić się we współpracę z coach, jaką sobie wybrałam do tego. Serio, to już był akt desperacji. Będąc na debecie jeszcze wzięłam chwilówkę na ogromny dla mnie wtedy szmal, który kalkulowałam, że odrabiać będę dwa lata i chyba z bezsilności uznałam: albo to przejdę, albo umrę próbując.
Opowiadam jej na naszym spotkaniu, z czym się mierzę i co mi to robi, a ona na to:
– Co w Twoim domu mówiono o pieniądzach i ludziach, którzy odnosili sukces?
Na tym etapie, mądra ja, już wiedziałam, że podświadome przekonania decydują za nas. Zaczęłam jej więc wymieniać to, co opisałam wyżej. Ona na to:
– A czy chcesz powielać takie rzeczy?
– No nie przecież. Za to Ci płacę, żeby to zmienić – mówię, z lekką irytacją.
Ona patrzy mi przeszywająco w oczy i mówi:
– Pieniądze powinny Cię podniecać.
KABUUUUM!
Oniemiałam. Negatywnie. Zaniepokoiło mnie to, co powiedziała.
– Jak to: “podniecać” – dopytałam z niedowierzaniem.
– Zajmujesz się seksem? Relacjami? Emocjami w tych rejonach? Kobiecością?
– No tak… – ściszam głos i zaczynam mówić jak sześciolatka, wywołana do odpowiedzi.
– To pieniądze traktuj jak kochanka. Powinny Cię podniecać.
To zdanie mnie wmurowało, bo nagle uświadomiłam sobie, jaka ohydna byłam dla energii pieniądza… Uświadomiłam sobie, co ja tej energii robiłam i jak bardzo odpychająca musiałam dla niej być. Gdyby pieniądze były człowiekiem – dotarło do mnie – to nic dziwnego, że nie chciały relacji ze mną. No pomyśl: czy chciał(a)byś być w relacji z kimś, kto traktuje Cię jak środek do celu? Jak jakąś rzecz? Obiekt do wykorzystania? Do zamknięcia na jakieś święte “nigdy” w ciemnym miejscu? Odizolowania od świata? Jak coś do bezrefleksyjnego kupczenia tym? Bez szacunku? Nie mówiąc już o tym, że gdy się pojawiasz, to wcale to nie cieszy, tylko z miejsca Cię ta osoba na strzępy rwie i narzeka, że Cię mało?
Pokochałam pieniądze
Tak, pieniądze pokochałam.
Tak, traktuję je jak kochanka.
Takiego, który mnie cieszy, gdy do mnie przychodzi. Takiego, który, gdy wychodzi z mojego domu i idzie w świat, to żegnam go z radością i krzyczę za nim: wracaj z przyjaciółmi, tu jest miejsce na Ciebie!”. Takiego, który CHCE do mnie wracać, bo wie, że jest kochany, szanowany za to kim i jaki jest. Takiego, który jest szczodry dla mnie i na taką samą szczodrość może liczyć ode mnie. Takiego, który daje mi możliwość, byśmy tę dobroć i miłość szerzyli dalej, pomiędzy innych ludzi i to z wielką, potwierdzającą się maksymą, że miłość i obfitość się MNOŻY, gdy się je DZIELI.
Wybierz w co wierzysz
A teraz sam/-a wybierz dla siebie: w co wierzysz o obfitości i pieniądzach? Czy to Ci służy? Czy to Cię raczej blokuje? Czy traktujesz pieniądze jak coś, co ma być jakimś zabezpieczeniem, środkiem, czy raczej jako miłosna energia, która ma naturę wpływania tam, gdzie zrobi się na nią powitalną i radosną przestrzeń?
Mi takie rozważania dużo dały. Choćby i to, że naprawdę zapraszając energię obfitości do siebie… nie muszę już pracować. I zawsze mam za co opłacić moich pracowników. I mieć zawsze zapewnione spełnienie swoich potrzeb. I środki na przyjemności, bym mogła być sobą.
Zreflektuj się nad tym. Tabu nad pieniądzem jest jeszcze większe, niż nad seksem. Wiem, co mówię 😉 dlatego warto je przełamywać.
Obfitości KOCHANI <3
Sabina